Best of Forum VI

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 lis 2024 09:17

Fonda Rae - Touch Me

Zacznę od tego że kawałek kojarzyłem jakiś czas głównie z nazwy jedynie, a to za sprawą tego że wszędzie widziałem go zapisanego jako "Tuch Me" i widzę w necie że nawet z takim zapisem widniał na okładce singla czy labelach płyt,, drobny myk ale rzucało się w oczy. Domyślałem się że to jakiś klasyk ejtisowy, musiałem go widzieć na tracklistach jakichś składaków chyba. Jak na typowy murzyński materiał jednak trochę miałem problem żeby się z nim polubić i nie wiedziałem czemu - dopóki nie odpaliłem wersji 12 calowej, bo wtedy zrozumiałem że jest lepsza i ją preferuję. Ma dla mnie odpowiedni rozbieg, lepiej idzie się wkręcić kiedy podkład rozwija się krok po kroku, a kiedy się wkręcę to już leci i nie przeszkadzają mi kliszowe zabiegi produkcyjne z epoki, ale pewnie jestem wyjątkiem w tej kwestii, ja po prostu nie uznaję półśrodków w kwestii takich numerów wycelowanych na parkiet. Numer ten ociera się nieco o stylistykę latin freestyle, taki trochę popowy odprysk electro, będę miał kiedyś wrzutę z takim vibem ale ten numer każdy z Was zna. W każdym razie dzięki za naprowadzenie na ten numer i faktyczne przyswojenie Fondy Rae do mojego ejtisowego kanonu.

Urszula - Szał sezonowej mody

Polskie ejtisy obskurne. Nie jest to ten róż i blask jak u Anny Jurksztowicz, perka i arpeggio są ok ale ten rozstrojony lead mnie potwornie wkurza, mocno zdradza osadzenie w smutnym PRL-u, psuje to urok i niszczy potencjał kawałka jak dla mnie. Może to i ciekawsze niż "Malinowy król", ale wciąż za mało by mnie zachęcić do sięgnięcia po więcej.

Jesus Jones - The Devil You Know

Przechodzimy do rocka lat 90., tutaj tego energetycznego, bujającego grania które mogłoby się podobać alternatywnej młodzieżówce tamtej dekady słuchającej też jakichś rejwów czy hip hopu. Ja przeważnie lubię numery w tej dance-rockowej stylistyce ale te utrzymane w klimacie Madchesteru, Jesus Jones choć jest jak się okazuje kapelą brytyjską brzmi dla mnie dość amerykańsko, podobnie jak Babylon Zoo. A może nie tyle amerykańsko co nie typowo brytyjsko jakbym to sobie wyobrażał? Bardziej kojarzę z UK jangly gitarki niż takie ostrzejsze po prostu. Ten riff jest spoko ale numer ogólnie taki sobie jak dla mnie.

Radiohead - House of Cards

Ten rytm jest całkiem spoko, sugeruje - mylnie zresztą - że będę miał do czynienia z trochę luźniejszym numerem. Ale to jednak Radiogłowi z Jorkiem który lubi sobie polamentować pod dowolny podkład więc nie ma lekko. Z czasem wchodzą takie ponure dźwięki pod spodem, synthy/smyczki a może to gitara z efektem po prostu. Nie mam ochoty na te zawodzenia teraz więc sorry ale nie, szkoda że to faktycznie nie był jednak luźniejszy numer.

Simply Minds - Ktośtam Gdzieśtam Latem

Simply Minds jak to mawiał klasyk czyli cover band U2 grający swój autorski materiał (sic!). Znając ich długie lata tylko z Don't You Forget About Me nie miałem pojęcia o tym ich wcieleniu dopóki Wuja nie zarzucił ich innym ejtisowym numerem. Cóż mogę rzec, jest to dobre, rzetelne, poprawne, ale mnie nie jara i obawiam się że nie zapadnie mi w pamięci na dłużej.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 06 lis 2024 11:52

Fonda Rae – Touch Me (All Night Long)

Typowo eitisowy klimat. Wierzę, że to mógł być jakiś przebój, choć ja go akurat nie kojarzę. Do sceny z filmu dobrze pasuje. Scena jak scena, niby nic szczególnego, ale w jakiś sposób fajna i nawet zabawna. Koszmaru z ulicy Wiązów nie oglądałem od wieków, bo to ten rodzaj horrorów, który w dzieciństwie/młodości straszył. Kilkadziesiąt lat później bardziej pozuje na jakąś bajkę dla dorosłych. Ale to nie znaczy, że tych filmów nie lubię, bo one mają jednak swój niepowtarzalny urok i klimat tamtych czasów. Utwór też ma swój klimat. Na początku trochę wzruszałem ramionami mimo, że początek brzmi jak coś, co mógłby robić sam PSB. Ale kolejne odsłuchy spowodowały, że z obojętności zrobiło się wyraźnie na tak. Na pewno we wczuciu się w klimat pomogło obejrzenie scenki z filmu. To wszystko razem jakoś porusza we mnie strunę nostalgii.

Urszula - Szał sezonowej mody

Urszula ma w swoim repertuarze zarówno utwory dobre jak i takie, które wywołują odruchy obronne (cholerny Konik na biegunach). Jestem więc do niej nastawiony raczej neutralnie. Dlatego tu podchodziłem z zaciekawieniem, bez jakichś nadziei ale i uprzedzeń. No i okazało się, że to całkiem spoko utwór. Ładna kompozycja. Podoba mi się jego brzmienie. Jest też typowo eitisowo po polsku, ale brzmi to dobrze. Ten syntezatorowy podkład wraz z perkusją robi dobre wrażenie. Fanem wokalu Urszuli raczej nie jestem, ale w refrenach wypada lepiej, bo w zwrotkach brzmi trochę za bardzo dziecinnie. Generalnie fajny utwór. Kto wie, może rzucę uchem na coś jeszcze z tego albumu?

Taja Sevelle - Love Is Contagious (Ben Liebrand Remix)

Eitisowo się zrobiło. Takie wspominki z lat szkolnych zawsze są w cenie. Ja mam wspominki z czasów, kiedy taka muzyka pogrywała właśnie w czasie rzeczywistym (i kiedy telefony komórkowe to był jeszcze jakiś s-f). Dlatego może łatwo mi jest poczuć klimat takich utworów. Urocza piosenka z typowym na tamte czasy brzmieniem. Od 101 kolejki robię sobie na Spotify playlisty każdej kolejki właśnie. Niestety na Spotify nie ma jednak tego remiksu, więc na początku słuchałem normalnej wersji i było spoko. Ale remiks rzeczywiście jeszcze lepszy. Brzmienie może i generikowe, ale jakie to ma znaczenie? Liczy się fajny klimat, który tutaj jest.

Radiohead - House of Cards

Oj jak magicznie się zrobiło! Kurde dla takich utworów się żyje. Od momentu wrzucenia przez Hiena Reckoner i przesłuchania In Rainbows już na własną rękę po prostu przepadłem. Nie ma dla mnie odwrotu. Radiohead ma kilka naprawdę dobrych albumów, ale In Rainbows jest absolutnie wyjątkowy dzięki takim utworom jak choćby House of Cards. Jakie to jest czasami dziwne w muzyce – kojarzyłem nazwę Radiohead od wielu lat, ale nigdy nie miałem impulsu do tego, żeby ich sprawdzić. A kiedy to się już wreszcie dzięki bestce stało, to zatrybiło momentalnie. Przez tyle lat miałem tak dobrą muzykę na wyciągnięcie ręki nawet o tym nie wiedząc.
Podoba mi się tu wszystko. Genialna kompozycja, aranżacja, wokal, klimat. W ogóle pod względem klimatu temu utworowi jest całkiem niedaleko do wrzucanego przeze mnie Nude. Bo momentami robi się równie filmowo, wręcz baśniowo. I mnie ten klimat urzeka. No i brzmienie. Ten zespół ma niesamowity talent do tworzenia rzeczy wyjątkowych. Słyszysz taki House of Cards i wymiękasz. Wszystko co tam się dzieje w tle jest doskonałe, niepodrabialne, wręcz nierzeczywiste. Każdy dźwięk, każde uderzenie w struny, każdy zaśpiew Yorka. Jaram się ale nie mogę inaczej skoro to jeden z najlepszych utworów Radiohead, jeden w ogóle z najlepszych jakie znam. Pochodzący z jednego z najlepszych albumów w historii muzyki jaki znam.

Simple Minds - Someone, Somewhere, In Summertime

Simple Minds znam od zawsze, lubię i szanuję. Choć jednocześnie nigdy się w ich twórczość nie wgryzłem jakoś. Bardzo prawdopodobne, że ten utwór skłoni mnie do przesłuchania albumu New Gold Dream. Bo po pierwsze utwór jest naprawdę dobry. A po drugie mam ostatnio dobry czas na takie powroty do starych wykonawców z lat 80-90’. Co tu można napisać – stary dobry Simple Minds po prostu. Chwytliwa melodia, dobre brzmienie, świetny głos Jima. Dobry, przebojowy pop z lat 80’.

Bardzo dobra kolejka. Wygrywa oczywiście genialny utwór Radiogłowych, ale reszta też super.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 lis 2024 12:26

stripped pisze:
06 lis 2024 09:17
mocno zdradza osadzenie w smutnym PRL-u
W zasadzie czemu miałoby nie zdradzać i być czymś innym niż jest
shodan pisze:
06 lis 2024 11:52
Fanem wokalu Urszuli raczej nie jestem, ale w refrenach wypada lepiej, bo w zwrotkach brzmi trochę za bardzo dziecinnie. Generalnie fajny utwór. Kto wie, może rzucę uchem na coś jeszcze z tego albumu?
Nie pamiętam kto pisał dla niej teksty, ale w tamtym okresie wyjątkowo dużo takiej... hmm... infantylnej tematyki (bo niezbyt pasuje dziecięca). Malinowy Król spokojnie do przesłuchania w całości, większość na plus.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 lis 2024 12:36

Miałem na myśli że Jurksztowicz lepiej "goniła Zachód" a na szaroburość nie mam obecnie wajbu
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 lis 2024 12:38

Trzymając się tego tekstu to Urszula prędzej wali w Zachód, a nie goni heh
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 lis 2024 12:41

Tak, to prawda. Ale polska klawiszowa cepelia PRLu mnie aż tak nie kręci
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 lis 2024 13:46

Ach te uprzedzenia, no cóż - pewnie jeszcze udowodnię, że bywało gorzej
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 06 lis 2024 13:57

Pewnie jestem uprzedzony bo za dzieciaka za często w aucie leciał Papierowy Księżyc
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 06 lis 2024 14:17

Z pewnością
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 08 lis 2024 12:13

Urszula - Szał sezonowej mody

Na wstępie powiem, że nie lubię Urszuli, jej głosu, a Konik na biegunach doprowadza mnie do szału. NIEMNIEJ, nigdy też nie dałem jej szansy sprawdzając cokolwiek innego, niż piosenki dochodzące z eteru (you got to pick your battles), więc zapraszam do changemymindowania.
Noooo iiii…. zajebiście xD Po raz setny potwierdza się, że polska muzyka, ta z głębokiej tożsamości, jak i trendy przepuszczane przez filtr folkloru, to coś absolutnie unikalnego na skalę światową. Niby zabiegi podobne, co za oceanem, niby nic nowego tak naprawdę tu nie ma, tylko język inny, ale z jakiegoś powodu, całość ma jakiś kompletnie wyjątkowy vibe. Dobra piosenka, fajna aranżacja, zaskakująco dobry wokal Uruszli, i generalnie szokująca fajność tej piosenki. Nie rzucę się na dyskografię Uruszli jak porabany, ale przynajmniej mogę wskazać jeden utwór z nią na wokalu, który mi się podoba, a to już jakiś początek.

Taja Sevelle - Love Is Contagious (Ben Liebrand Remix)

Śmiesznie się złożyło, że Murzyn wrzuca takie coś, kiedy ja w końcu (i trochę niespodziewanie) zapodałem „Tuch Me”. Razem z ejtisową Urszulą, tworzy to naprawdę wypasiony, ejtisowy zestaw, i to takich ejtisów, które są dobre, a nie tandetne (żeby Musiał takie rzeczy wrzucał…). Piękna piosenka, która baaardzo kojarzy mi się z pewnym 90sowym kawałkiem, który mam zamiar wrzucić, ale nie wiem kiedy będzie do tego dobra okazja (mam nadzieję, że będę pamiętał się odnieść). Nie będę się rozpisywał, numer wywołuje u mnie takie same wrażenie, co Fonda, a więc jest BARDZO dobrze. Piękne melodie, dobry groove, cool wokal. Murzyn rules.

Jesus Jones – The Devil You Know


Wujas nas płynnie wyrywa z lat 80, do 90. Nazwę Jesus Jones kojarzę z widzenia, ale nigdy niczego nie słyszałem, przynajmniej świadomie, bo być może nieświadomie gdzieś coś było. Kawałek brzmi jakby jedną noga był jeszcze w latach 80, ale drugą już dosyć poważnie w latach 90, na tyle, że słychać, że już wyszło „Achtung Baby” i wszyscy chcą być trochę jak U2 (nie tylko Simple Minds). Dla mnie to nie jest wada. Wokalista brzmi jak mieszanina Bono, Bon Joviego i kogoś tam jeszcze, pewnie jego samego. Dziwi mnie troche chujowa jakość utworu, mimo że Wujas wyjątkowo zapodał z prawilnego źródła (widać, co by Wuja nie zrobił, to jego wrzuty i tak będą brzmieć wujowo, HEHEEE). Podoba mi się to jednak. Naprawdę spoko alt rockowe granie ala wczesne lata po Achtungu, ok, może jestem niesprawiedliwy, bo znam w tej chwili cały JEDEN utwór Jesus Jones, ale na osłodę obiecam zassać jakiś album.

Radiohead - House of Cards


Znowu przeskakujemy o dekadę, a mam wrażenie jakbyśmy przeskoczyli o dwie. No co, daruję sobie wysryw miłości, bo wszyscy wiedzą z jaką nabożnością podchodzę do „In Rainbows”, a „House of Cards” to jest moje absolutne TOP, obok „Reckoner”, „Nude” i „All I Need”. Nagrać taki album będąc w 20 roku swojej kariery, to jednak jest osiągnięcie niesłychane. Moge się spokojnie spuszczać nad każdym elementem w/w piosenki. TA gitara z TYMI riffami, z TYMI efektami, tonem, itd. TEN Yorke z tym tekstem (I dont’ want to be your friend, I just want to be your lover), TA perkusja, unosząca utwór ponad ziemię, TEN bas który wchodzi w refrenie i zmienia wszystko na jeszcze lepsze. O szugejzowych gitarach w tle już nawet nie będę wspominał. Nie ma tu nic zbędnego, wszystko co najlepsze wygodnie sobie siedzi i czaruje. UWAGA, ZESRAŁEM SIĘ. Tak naprawdę, rzucając rzeczami z tej płyty (włączając bonusy) nie da się fizycznie spudłować, ale „House of Cards” to jest poziom wyższy niż najwyższy. BTW, czy ja dobrze myślę, że każdy z obecnie uczestniczących wrzucił Radiohead? Czy jest to oficjalnie forum Radiohead?

Simple Minds - Someone, Somewhere, In Summertime

I kiedy wydawało się, że ta podróż w czasie ma jeden kierunek, Seba zabiera nas znowu w przeszłość, z kolejnym utworem U2 w tej kolejce. Jim Kerr nie może się tu zdecydować, czy chce być Bono, czy Davidem Sylvianem, czy jeszcze kimś innym. Utwór jest super, ale aranżacja taka se. Te skrzypki w refrenie niepotrzebne, ten delay na Kerrze wkurza niesamowicie. Jednak ten zespół zrobił się znacznie lepszy kiedy zaczął wymieniać klawisze na więcej gitar, a produkcje na nowocześniejszą. Generalnie im nowsze, tym lepsze. Seba bardzo chwali album i w sumie, nie wiem, może należało wrzucić album? XD Tak czy inaczej, słyszałem dużo lepsze rzeczy U2, ale to tez jest spoko.

Widać, że wszystkim już trochę odechciało się duchów, ale kolejka baaardzo spoko.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 08 lis 2024 12:26

Hien pisze:
08 lis 2024 12:13
wszyscy wiedzą z jaką nabożnością podchodzę do „In Rainbows”
Jeszcze po dubelku i nie będziesz już musiał się zastanawiać, czy wrzucić album do albumowej bestki. Bo większość albumu będzie i tak w utworowej. :D
Idę posłuchać In Rainbows.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 08 lis 2024 22:46

Fonda Rae Touch Me (All Night Long)

Uroki muzyki trochę użytkowej. Numer sam w sobie jest całkiem przebojowy. Zaraźliwy refren, dość wyraziste melodie. Z punktu widzenia filmowego na tyle przyzwoita produkcja, że spokojnie może robić za autentyczny podkład pod domowe pląsy i nie tylko. Pod tym względem numer nie stoi specjalnego daleko obok polskich kawałków. Jestem w stanie wyobrazić sobie Jurksztowicz śpiewają pod tego typu aranż z puchy. Aż dziwne, że kawałek nie osiągnął tutaj statusu przynajmniej stałego bywalca w Radiu Pogoda i pomniejszych lokalnych stacjach. Niczego szczególnie mu nie brakuje. Jeśli po kilku pojedynczych odsłuchach jestem w stanie przywołać refren z podświadomą radochą to jest coś na rzeczy.

Trop filmowy zauważyłem, zanotowałem, szykuje się wielki rewatch (albo i po prostu pierwszy na poważnie i świadomie) dwóch pierwszych części Koszmaru... to są wątki, na które można mnie złapać z automatu. Jest moja uwaga, będzie moja opinia, gdyby była taka ciekawość. Nie wiem czy dzisiaj coś poleci, ale...

Taja Sevelle Love Is Contagious (Ben Liebrand Remix)

Jacek idealnie wpisuje się ze swoją wrzutką zaraz po Hienie. Z tej pozycji pozdrawiam tych, którzy tak jak ja, słuchają kolejek zawsze w ciągu, z rzadka łapiąc się na wyjątkowych powrotach do pojedynczych kawałków. Jest coś bardzo jackowo-bełchatowskiego w opisie, który zaskakująco płynnie przechodzi z wątków bliższych relacji do sekcji 'z archiwum diggera'. Fajna opowieść tak generalnie. Do pewnego stopnia ten numer jest naprawdę bardzo podobny do poprzednika, z tym że tutaj w refrenie pani wyciąga jeszcze wyższe dźwięki, dochodzi skromna partyjka na pianinie, a sam kawałek jest dość solidnie rozciągnięty. Przeznaczenie klubowe, wiadomo. Może to kwestia jakości zgrywki, ale tutaj bas solidnie pieści uszy. Ja lubię ejtisy, lubię genericowe produkcje (bez przesady ofc), tutaj też jest sympatycznie. Wokalnie liczy się tylko ten bridge i refren, ale robi jakieś 99,7% efektu.

Jim Jones The Devil You Know

Zapomniane zespoły? Na moje to wręcz totalny obskjur z szafki w bloku wyludnionym jakieś 20 lat temu co najmniej. Zgadzam się, że wyróżnikiem jest przede wszystkim wokal. Bardzo specyficznie wymyślony refren, smętna ta melodia, ale w takim otoczeniu siada jak należy. Ładne tribalowo-hinduskie akcenty, chyba jakaś czysto elektroniczna robota. Pewnie się nie znam - coś czuję, że w niektórych kręgach to musi być jakaś wyjątkowo doceniana perła z lamusa. Sekcja porcysowa: produkcyjnie to brzmi jak strawny miks Primal Scream (Screamadelica to nawet na poziomie okładki wygląda na solidną inspirację), Nitzer Ebb i... Depeche Mode. Szczególnie przy bębnach jakby czuć rękę samego Anala Wildera. Zamiast tego puścić perkę z któregoś z automatów Rolanda, a wyszłoby dość sympatyczne wolniejsze techno/house. Ciekawi mnie historia tego sw... odkrycia. Szanuję.

Radiohead House of Cards

Ja chyba już nie wiem wskazać ulubionej płyty Radioheads, serio. Poza dwoma pierwszymi i Amnesiac to naprawdę godna, równa, wyjątkowo dobra konkurencja. In Rainbows wygrywa w kategorii luzaków słuchanych przy dobrym nastroju. Tu właściwie co numer to niesamowicie gęsta, ale przebojowa historia. Tu kawałek z napisów końcowych Zmierzchu, później gitarowy wybuch energetyczny... a House of Cards to odkąd pamiętam taki przyjemny numer do snucia się na wolno. Nigdy nie zwróciłem większej uwagi na to przestrzenne tło, ciekawe ozdobniki za gitarowymi pasażami i Mr Thomem. Nie umiem przypisać do konkretnego moodu poza tym, co napisałem wyżej. Świetnie ujęte - powtarzalna niepowtarzalność. Tych atmosferycznych pochodów nie brakuje wcześniej i później w ich dyskografii, ale na tym etapie to były zawsze strzały w dziesiątkę. Kolejnych The Smile już nawet sobie nie wmawiam. Tu wracam za każdym razem tak samo zadowolony, zachwycony.

Simple Minds Someone Somewhere In Summertime

Seba dołącza do Musiała w kwestii niesienia prawdy o Simple Minds. Prawda jest taka, że to kolejny dobry zespół, którego przed narodzinami forumowego uniwersum muzycznego kompletnie nie miałem na radarze. Jeśli ta płyta jest tak dobra na dystansie jak opener, to zabieram się do sprawdzenia w niedługim czasie. Niby całkiem zwyczajowy ejtisowy produkcyjny muł, ale jak ten numer narasta, emocjonalnie eksploduje w finale - to jest świetne. Melancholia wypływa stąd hektolitrami, a jednocześnie po każdym odsłuchu miałem poczucie niedosytu. Aranż podoba mi się mniej niż wokale, to muszę stwierdzić jak rzadko kiedy tutaj. Dla mnie elegans. Poprawić brzmienie tego kalkulatora Casio wchodzącego chwilami i już w ogóle nie byłoby na co marudzić.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 09 lis 2024 15:29

Fonda Rae/Peter Murphy - Touch Me/All Night Long

Hien robi woltę i wrzuca mocne, dyskotekowe ejtisy, ale w bardzo funky stylistyce. Nic, tylko popijać Bacardi w klubie ze szklanki (ciekawe, jak wyglądałby klub z kubka), bujać nóżką i takie tam. Dostałem już małych spazmów czytając opis (wrzuca się coś na TAPET do diaska ;( ), ale kolejne przyszły wraz z kolejnymi odsłuchami propozycji imć Jakuba. Bardzo dobry kawałek, lekko obskjurowy, oczywiście nie znałem go wcześniej, ale się jaram, więc dla mnie to zupełnie wystarczy. W sumie głos wokalistki trochę generikowe jak na tamte czasy, byłbym w stanie dać sobie wkręcić, że to jakiś b-side od The Pointer Sisters, ale też trzyma klimacik, dokładnie tak, jak bym tego oczekiwał. Uniwersum Koszmaru nie znam w ogóle, doedukowałem się trochę przy okazji ostatniego sezonu Stranger Things ze względu na postać graną przez Roberta Englunda (widziałem z nim tylko jeden film, Lake Placid v Anaconda, polecam, to taki z gatunku kina tak złego, że aż jest dobre), to by było na tyle. Może wreszcie sięgnę? Also "tak, to jest oficjalnie najbardziej gejowski horror ever" - meanwhile Rocky Horror Picture Show: AM I A JOKE TO YOU? (Tak, wiem, do niezupełnie horror, BUT STILL).

Urszula - Szał Sezonowej Mody

Wow, polskie ejtisy na pełnej. I trochę synthpopu, i nowej fali, ale takiej bardziej z piwnicy, w stylu wrzucanego przeze mnie niegdyś White Door lub, nie wiem, Wang Chung, ma i zapach Second British Invasion i Sowietów. W sumie myślę, że to właśnie taka muzyka (pod rękę z Alphaville i Modern Talking) była dla mnie prawdziwym biletem do bramy lat 80. (bramą było oczywiście GTA Vice City). Numer gdzieś kojarzę, tzn. skądś, jest bardzo prawdopodobne, że słyszałem go wielokrotnie w dzieciństwie (moja mama była i chyba nadal jest fanką Urszuli, choć ofc najbardziej wyraźne wspomnienia mam z jej najntisowymi dokonaniami). Nie byłem - podobnie jak Hien - wielkim fanem jej twórczości, momentami doprowadzała mnie do szewskiej pasji, ale miała też naprawdę mocno błyszczące momenty. Propozycję Dragona właśnie tak oceniam, to jest to, co lubię w polskiej muzie sprzed 40 lat chyba najbardziej. Wciąż mam jednakowoż bekę, że tytułowy Malinowy Król miał być odpowiedzią naszych na Moonlight Shadow. Dobre to i tyle, może zapoznam się z całą płytą, bo czemu nie?

Taja Sevelle - Love Is Contagious (Ben Liebrand Remix)

Ciekawa rzecz, gdzie numer - nie jakiś wybitnie specjalny - zyskuje przede wszystkim dzięki wholesome opowieści Murzyna, która jest też generalnie fajnym blast from the past i przypomina mi mój własny przełom października/listopada 2005, kiedy to chodziłem do pierwszej licealnej. Cóż to były za czasy! Tzn. generalnie były beznadziejne, ale muzycznie - miodzio. Także absolutnie WSPÓŁODCZUWAM i wyrażam nadzieję, że owa znajomość wspomniana przez Jacka wciąż trwa. Kawałek może trąci nieco plastikiem w stylu early Sex Shop Boys, momentami zalatuje italo disco, ale jednocześnie cała jego dość pozytywna otoczka równoważy cieniznę produkcji (która jednak, nie zapominajmy, była niemal landmarkiem tamtej dekady w muzyce klubowo-tanecznej). Słuchając tego niemal wykrzykiwanego refrenu nie sposób się nie uśmiechnąć, ot, taka uwaga z mojej strony. Bardzo mi się piosenka podoba, choć o Taji Sevelle nie słyszałem wcześniej (a może tego nie zauważyłem po prostu?). Odrobinka lata szarą jesienią, propsy <3

Jesus Jones - The Devil You Know

Jak patrzę na tytuł tej piosenki, to do głowy przychodzi mi... fragment tekstu innej piosenki, będącej autorstwa - oczywiście - Johna Foxxa, gdzie rzeczony użył dokładnie tego sformułowania. Ewidentnie od Foxxa nie ma ucieczki nigdzie i donikąd. A sama wrzutka, no no, Wuja zaskoczył ostro. O JJ nie słyszałem wcześniej, The Devil You Know tym bardziej, ale bardzo mi owa propozycja siadła. Ma tę idealną kombinację brzmień najntisowych z ejtisowymi, taki nieco alternatywny - ale wciąż podlany popowym sosem - rock przełomu dekad, który ma również pasować do radia. Robotę robią i instrumenty, i aranż, no i głos wokalisty, który w ogóle momentami zalatuje mi Bono lol (widzę, że Hien napisał z grubsza to samo hehe). Dev lubi takie rzeczy, to była z kolei jego brama do muzyki z gitarami (ale też mogłem już o tym tu i ówdzie wspomnieć), miło sobie przypomnieć takie brzmienie. Kurde, w tej kolejce nie ma złych kawałków, serio. Zwłaszcza, że największe złoto dostarczył...

Simple Minds - Someone Somewhere in Summertime

O radości iskro bogów coś tam coś tam! Trzy utwory miały dla mnie charakter formacyjny, jeśli o Simple Minds chodzi - Hypnotised (pamiętamy pierwszą kolejkę ever zapewne), Up on the Catwalk (pamiętamy klipową chyba) i TO. Dość powiedzieć, że New Gold Dream 81-82-83-84 było pierwszym całym albumem, jaki od Kerra, Burchilla i spółki (skład chyba najbardziej klasyczny, tj. Mick MacNeil na klawiszach, Derek Forbes na basie i Czarny Szkot<TM> Mel Gaynor na bębnach, choć jeśli o tego ostatniego chodzi, to właśnie SSiS jest JEDYNYM numerem na całej płycie, gdzie usiadł za garami, jego poprzednikiem był Mike Ogletree, który po odejściu z SM współzakładał Fiction Factory) usłyszałem w swym życiu. Moja nauczycielka od angielskiego z tamtych czasów była wielką fanką Simple Minds i postanowiła pożyczyć mi właśnie ten krążek jako pierwszy, kiedy opowiedziałem jej o fascynacji Hypnotised. Śmieszna sprawa (choć mogłem już o niej mówić, wiecie, wiek, skleroza, takie tam), albowiem 15-letni Musiał (było to bowiem we wrześniu 2004) nie ogarniał jeszcze, gdzie i jak szukać danych o zespole (neta miałem może od tygodnia), więc przeglądając biedną książeczkę do tego albumu (takie wydanie), natknąłem się na jedno tylko nazwisko - Herbie Hancock - a potem przez pewien czas myślałem, że właśnie on jest frontmanem grupy... Nieważne zresztą. Someone Somewhere in Summertime to piękny numer (uwielbiam go zwłaszcza w wersji 12-calowej z fantastycznym gitarowym intro Burchilla), który otwiera równie piękny krążek. Seba odgrażał się kiedyś, że wrzuci go do albumowej, i wciąż na to czekam. Nowa fala w swej czystej, noworomantycznej postaci. NGD było płytą, która wystrzeliła Simple Minds w stronę ogólnoświatowej sławy, w pełni zasłużenie <3
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 09 lis 2024 16:05

Malinowy Król nie jest aż tak podobny do Moonlight Shadow, ale to i tak żaden problem... jest po prostu lepszy.
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 09 lis 2024 17:20

Osobiście nie przepadam. No, ale to moje zdanie.
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lis 2024 17:25

Mało co jest lepsze od Moonlight Shadow. A od Moonlight Shadow 2, to już w ogóle.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 09 lis 2024 20:19

Fonda Rae – Touch Me (All Night Long)

Generalnie w kwestii horrorów jestem jaroszem - widziałem kilka tych klasyków typu Egzorcysta (nie ten Walaszka, ale tbh wolę) i parę jakichś tam Teksańskich Masakr i jak coś leciało w telewizorze to też oglądałem, więc nawet nie musicie pytać czy oglądałem Koszmar z Ulicy Wiązów 2. Fajnie, że ejtisowy do bólu banger wrzucił akurat Hien - nie tylko dlatego, że mogę docenić przewrotność tego faktu, ale dlatego, że tym razem obyło się bez skojarzeń z GTA: Vice City. Ileż można. xD No generalnie spoko sprawa, mam słabość do takich turboprzebojowych piosenek, które mają wszystko, by stać się turbopopularne, ale nie stają się nimi, bo nie i ludzie je odkopują poprzez filmy, seriale czy inną starą telewizję, a to jest wręcz sztandarowy przykład takowej. Gigabaza czy coś.

Urszula - Szał sezonowej mody

Niedawno miałem tyleż dziwną, co krótką fazę na Program Trzeci Polskiego Radia z lat 80/90, przez którą spędziłem zbyt dużo czasu z Markiem Niedźwiedzkim (przez chwilę miałem możliwość słuchania w pracy czego chcę, z czego skwapliwie korzystałem). Dzięki temu postanowiłem dać szansę m. in. Płycie Budki Suflera z Urszulą, o której pisze imć Dragon. Trochę mnie zaskoczyło to, iż okazało się, że w sumie to z połowę tej płyty już znałem dzięki znajomości Art. Brutu Pr0bl3mu, a pomijając to - było spoko, chociaż jako skryty fanboj ejtisowego pitolenia z PRLu liczyłem na ciut więcej. A może po prostu muszę dać tej płytce trochę czasu? No tak se (siedzę) i myślę, że chyba tak, bo wrzuta Dragona nie wprowadziła mnie w szał jakiejkolwiek mody, ale spoko jest. Intrygujące synthy, ciekawa kompozycja z ładnym refrenem, charakterystyczne, nieco "brudne" brzmienie, które mi się podoba i ten no. No dobre to jest.

Taja Sevelle - Love Is Contagious (Ben Liebrand Remix)

Znowu jakiś EJTISOWY banger w tej kolejce i szczerze mówiąc w to mi graj, bo ile można tych "strasznych" słuchać. Jesień 2005 też mi się kojarzy z szałem na smsowanie, bo w owym czasie Orange wchodziło do Polski i akurat wówczas dostałem swój pierwszy telefon komórkowy. Ależ to był szał - kolorowy ekran, dzwonki polifoniczne i nawet jakaś przeglądarka internetowa, na której nie dało się zrobić praktycznie nic. Ale wrócę do kawałka, bo też jest w pytkę. Jest przebojowo, jest groove (btw perka z intra dziwnie mi się kojarzy z którąś z czołówek Walt Disney Przedstawia lol) i generalnie to kolejny spoko banger. O więcej nie pytałem.

Jesus Jones – The Devil You Know

Ta kolejka stoi pod znakiem zespołów (z wyłączeniem Urszuli i Radiohead ofc), których nie znałem, ale które brzmią tak, że mam wrażenie, iż znam je pół życia, aczkolwiek też nie jest to tak, że te rzeczy wydają się mi być jakieś wtórne czy tam oklepane. Tak jest i tym razem, z tą różnicą, że tym razem dostajemy sztandarowy do bólu przebój z gatunku ROCK ALTERNATYWNY z lat 90. Niby brzmieniowo mocno chaotyczna sieczka, ale słucha się tego całkiem przyjemnie. Rzecz z gatunku tych okej, na dłuższą metę czułbym się zmęczony, ale na dystansie kawałka w ramach forumowej zabawy - jest gicik.

BTW z tą dostępnością muzyki w 90sach to też nie przeginajmy, to nie był PRL xd

Radiohead - House of Cards

Czy w historii tej zabawy doszło wcześniej do sytuacji, gdzie jakiś zespół pojawił się u każdego? Szkoda, że Melki oraz Czezław nigdy nie wrzucali Radiogłowych, bo mielibyśmy pokera z czterema jokerami oraz czarnym piotrusiem, nie wiem, nie znam się na karciankach. W każdym razie powtórzę to co pisałem wielokrotnie - Radiohead to zespół, którego przez lata po prostu nie znosiłem z paroma wyjątkami, by nagle pewnego dnia się obudzić i pokochać to wycie miłością bezgraniczną. Nadmienię, że to było w okolicach ukończenia przeze mnie 28 roku mojego życia, więc tak naprawdę to o to chodziło z klubem 27, a nie jakieś przereklamowane gówno. Dodam też, iż piosenka piękna, wycie Yorke'a wspaniałe, tak samo jak te gitarki. Jest jesień, więc ideolo pasuje do tej aury i w ogóle. Wrzuta typu baza.

Wyszedł misz-masz to rzeczy znanych, to rzeczy brzmiących jak znane, tu 90sów, tu ejtisów i cholera wie jeszcze czego, ale co najważniejsze - pyszny, zdrowy i pożywny. Zdecydowanie najlepsza kolejka w tej edycji
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 09 lis 2024 20:40

mintaj pisze:
09 lis 2024 20:19
BTW z tą dostępnością muzyki w 90sach to też nie przeginajmy, to nie był PRL xd
Może powiesz, że jeszcze to pamiętasz co?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 09 lis 2024 20:42

No, wycieczka na stragan wystarczyła, może i kasety nie były zachodnie, ale zawartość się zgadzała. Dziękuję Sebie za wlot i reszcie za doskonałe wrzuty. Zaczynamy kolejną kolejkę i oby była tak samo dobra.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6842
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 09 lis 2024 20:46

shodan pisze:
09 lis 2024 20:40
mintaj pisze:
09 lis 2024 20:19
BTW z tą dostępnością muzyki w 90sach to też nie przeginajmy, to nie był PRL xd
Może powiesz, że jeszcze to pamiętasz co?
nom
DEPESZWIZJA 117: edycja klubowa
PACZKA