Deep 5

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 10 lut 2026 20:12

Będzie ciężko, bo zmarł
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 10 lut 2026 20:14

Aż się oplułem xDDD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 10 lut 2026 20:22

Hien pisze:
10 lut 2026 20:12
Będzie ciężko, bo zmarł
+1

Pomóż mu jakoś nwm
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 15 lut 2026 16:58

No k....

ziom dawaj
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2026 21:30

Tu też zamykajmy kolejkę pls
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 21 lut 2026 22:57

smutny temat
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 21 lut 2026 23:05

Lećcie beze mnie
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 21 lut 2026 23:59

mintaj pisze:
21 lut 2026 22:57
smutny temat
No raczej rip trochę, naiwny byłem co zrobisz
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 22 lut 2026 01:56

chyba jednak za dużo pisania wszędzie heh
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 27 lut 2026 12:36

Dobra koledzy, Kuba mi obiecał na priv że najwyżej wleci z dwoma numerami pod rząd bo chwilowo nie jest w stanie więc jak coś zapraszam do dalszej zabawy.

MIEJSCE 4.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 28 lut 2026 09:04

Nas - Poppa Was a Playa
(1998)

Cofamy się w czasie do końca lat 90., kiedy po udanym debiucie z 1994 i dobrze przyjętej drugiej płycie z 1996 roku Nas planował powrót z płytą która miała być jego magnum opus - podwójnym albumem I Am... The Autobiography. Tą płytą pragnął dołączyć do grona raperów mających w swoim dorobku podwójny CD album tak jak 2Pac i Biggie. Niestety z przyczyn od siebie niezależnych koncept ten nie został zrealizowany - w tamtym czasie bowiem coraz większą popularnością cieszyło się piractwo internetowe i część utworów nagranych na album wyciekła w formie plików mp3 do sieci. To rozzłościło Nasa który w tej sytuacji postanowił zrezygnować z części gotowych już piosenek, w ich miejsce nagrywając nowe, całkiem inne i przy okazji rozbijając koncept podwójnej płyty na dwa osobne albumy - I Am (wydany w kwietniu '99) oraz Nastradamus (wydany w listopadzie '99). Tym samym pomysł tej dość osobistej i mocno autobiograficznej płyty która faktycznie mogła być znacząca w jego karierze upadł a oceny recenzentów (zwłaszcza wobec albumu Nastradamus) nie były zbyt przychylne (to w wyniku tych zmian tracklisty Nas nagrał chociażby mocno komercyjny singiel Hate Me Now z udziałem Puff Daddy'ego).

Jednym z tych odrzuconych wtedy utworów było Poppa Was a Playa, dość osobista piosenka w której Nas opowiada o swoim ojcu. Można powiedzieć że to taki słodko-gorzki hołd dla jego postaci bo Nas otwarcie przyznaje że tatko był casanovą i nie był wierny jego mamie. Raper za młodu nie raz widywał ojca w ramionach obcych kobiet jak i zażywającego narkotyki, wspomina częste kłótnie rodziców ale zwraca też uwagę na jego istotną rolę we wczesnych latach jego życia bo choć ostatecznie Olu Dara rozszedł się z matką Nasa to nim to na dobre nastąpiło starał się udzielić synowi najcenniejszych ojcowskich lekcji a po latach panowie byli pogodzeni gdy Nas dorósł (czego dowodem jest choćby jego gościnny udział we wrzucanym tu przeze mnie Life's a Bitch). Pod tym względem jest to dość wyjątkowy utwór bo jednak wielu jego rówieśników nie miało tyle szczęścia powiedzmy, i częściej w swoich utworach kierowali same gorzkie słowa do swoich rodzicieli (wystarczy przypomnieć choćby wrzucany przeze mnie do depeszwizji Where Have You Been? autorstwa Jaya-Z). Jest jeszcze inny powód dla którego jest to wart wyróżnienia numer - autorem bitu był jeszcze młody i nieznany Kanye West, który nie dostał wtedy creditsów za tą produkcję a oficjalnie autorem był jego manager, Deric D-Dot Angelettie, współpracownik Puff Daddy'ego (możecie go kojarzyć pod ksywą The Madd Rapper z albumu Biggiego). Ja poznałem tą piosenkę jakoś w 2004 roku gdy mój brat poleciał zagranicę na zarobek a ja wertowałem jego kolekcję pirackich CD i trafiłem na składankę-samoróbkę podpisaną jako Nas - Unreleased & Rare zawierającą m. in. właśnie kilka tych niewydanych utworów z pierwotnej wersji I Am... The Autobiography. Poppa Was A Playa leciało wtedy często u mnie i chyba można powiedzieć że był to czas gdzie zasiało się we mnie to ziarenko słabości do właśnie tego konkretnego okresu w twórczości Nasa bo jak wiadomo nie od dziś zwłaszcza we wczesnych latach fascynacji rapem zwykle dryfowałem ku tym bardziej osobistym piosenkom. Utwór ten - w przeciwieństwie do paru innych - miał chociaż to szczęście że został wydany ostatecznie na składance The Lost Tapes z 2002 roku zawierającej odrzucone utwory z sesji do albumów I Am oraz Stillmatic.

https://youtu.be/8YZJEiteun0?is=03WiIWX1SGNEc6Q_
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 10 kwie 2026 00:15

Dobra, to ja może odkurzę, by nie zabijać tej zabawy.

Pornographer's Dream

Mimo wszystko mój nieformalny przegląd deep cutów byłby niepełny bez rzeczy, które umownie nazywam bardziej współczesnymi. Co prawda opisywany utwór ma blisko 20 lat, ale przyznam wam, że nawet mimo iż lubię ostatnią płytę Suzanny, to jakoś tak nic z niej do tej piątki się nie załapało. Póki co - może po koncercie mi się zmieni...

SEN PORNOGRAFA pochodzi z płyty o nazwie "Beauty and Crime" z 2007 roku. To bardzo urocza i zwiewna bossa nova - ja wiem, że lubicie jak ZUZA idzie w takie klimaty, pamiętawszy chociażby wygraną CARAMEL w DW, więc liczę na to, że będziecie zadowoleni.

Nie napiszę o tym, że identyfikuję się z tekstem, bo nawet gdyby to była prawda (a nie jest), to ja też dobrze was znam i wiem, że nie chcielibyście czytać o czymkolwiek związanym bezpośrednio ze mną i pornografią w jakimkolwiek kontekście. W każdym razie podmiot liryczny zastanawia się w nim nad tym, o czym może fantazjować taki twórca pornografii.

Czego by o takich osobach nie mówić, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że raczej nie są to osoby w przypadku których sfera seksualna jest pełna tabu i tajemnic Właściwie to jest wręcz dokładnie odwrotne - są na nią wyeksponowane aż do przesady i fantazje "normalnych" są dla nich mniej-więcej tak niezrozumiałe, jak problemy zwykłych ludzi przez Rafała Brzoskę.

I podmiot liryczny się tu zastanawia, że może właśnie taki pornograf gdzieś tam w głębi serca nie chce oglądać wyuzdanych, gołych babów, partycypować w orgiach i żyć tym hedonistycznym życiem, tylko chciałby zaznać ciepła, czułości i tego zwykłego życia, które nie jest dla niego z powyższych przyczyn osiągalne?

Nie wiem, może tak jest. Nie znam zbyt wielu twórców pornografii. Ale dobrze wiecie, że ja wiem, że wy wiecie, że nie chcę o niej i o sobie pisać.

Więc bierzcie i słuchajcie tego.

https://m.youtube.com/watch?v=G6aDWMjDj ... QBo7VqN5tD
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 26 maja 2026 09:15

Ja też odkurzam temat, bo nie lubię zostawiać niedokończonych.

Miracle (2003)

Przeskakujemy aż 12 lat do przodu. Po świetnym Behaviour PSB zdążyli wydać kolejne 4 albumy. W tym czasie ja nieco zacząłem tracić zainteresowanie ich nową muzyką. To wciąż była dobra muzyka, ale poziomu albumów z lat 90’ nie byli jednak w stanie utrzymać. A może ja po prostu miałem zbyt wygórowane oczekiwania względem duetu? Miałem wrażenie, że PSB zaczęło się zmieniać, podążać w nieco innym kierunku. Nie takim, jakiego bym oczekiwał. Poza tym w latach 90’ bardziej w głowie siedział mi już Depeche Mode.
W 2003r. Pet Shop Boys wydali album kompilacyjny „PopArt”. Zawiera on 33 hity z wcześniejszych lat kariery zespołu oraz dwa nowe utwory. Jednym z nich był właśnie Miracle. I ten utwór od razu u mnie zatrybił. Przez pewien czas nazywałem go nawet moim ulubionym utworem PSB. W każdym razie z piosenek nagranych przez PSB w XXI wieku Miracle na pewno jest dla mnie jedną z najlepszych.

https://www.youtube.com/watch?v=C1i7TzP ... rt_radio=1
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 cze 2026 13:11

Pany, ciągniemy ten temat czy nie? Naprawdę Simple Minds, Autechre i Drake nie mają pięciu godnych uwagi utworów w dyskografii?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 03 cze 2026 13:11

Tak jest! Postaram się uzupełnić braki w ten długi weekend.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 03 cze 2026 15:13

nie mają niestety...

4. Autechre — V-Proc (2003)

Z przełomem wieków stali się bardziej trójwymiarowi. Juz nie tylko głębokie basy, soczyste pady i rytm w miarę do ogarnięcia. Dźwięk stał się bardziej chropowaty. W tym jest coraz więcej zabawy w ukrywanie całkiem prostych rzeczy pod grubą warstwą przeszkód, nieprzyjemności i dezorientacji. Robią to od samego początku, ale wciąż poszukują nowych środków wyrazu. Nie chcę straszyć Confieldem, Untilted już macie za sobą, a Gantz Graf poznaliście w innych okolicznościach. Niektórzy powiedzą: osiągnęli dołek formy. Ja powiem: pa tera. Tyle błyskotek i świstów, żeby pod płaszczykiem asłuchalnych kompozycji brzmiących jak wyplute przez algorytm zrobić dość konwencjonalny breakbeat/downtempo? Z ducha samplingu, kultury hip-hop, głęboko w ejtisach i najtisach osadzeni. Rzadko kiedy mają tak typowe bębny. Radość tworzenia, radość poznania. Draft 7.30 (co to za nazwa w ogóle?) to płyta między pierwszym atonalnym uderzeniem na Confield a Untilted, mamy rok 2003. Kopiemy głęboko jak wałbrzyscy biedaszybnicy. Tego w kompilacjach raczej nie znajdziecie. Ja sam wreszcie muszę wrócić do całości... to był zdaje się drugi utwór, po którym zacząłem trochę lepiej myśleć o płycie.

https://www.youtube.com/watch?v=79sJjiV1c0U
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 03 cze 2026 18:45

Hien pisze:
03 cze 2026 13:11
Tak jest! Postaram się uzupełnić braki w ten długi weekend.
No i lux. Reprymenda podziałała. ;)
No bo to fajny temat i szkoda by go było.
Dragon pisze:
03 cze 2026 15:13
nie mają niestety...
Trzeba było wybrać takie, co majo. :P
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 cze 2026 07:44

No i jak tam panowie? Będzie coś z tego?
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 cze 2026 08:07

Będzie.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 23 cze 2026 16:41

4 - Simple Minds - Swimming Towards the Sun (1999)

Tutaj byłaby dłuższa Wikipedia, ale wiem, jak bardzo je kochacie, więc będę zwięzły (prawie xD) <3 Druga połowa lat 90. to dla SM trochę flop. Czasy stadionowe dobiegły końca, Real Life z 1991 mimo swojej bombastyczności produkcyjnej nie stał się udanym komercyjnie follow-upem do fenomenalnego Street Fighting Years, Good News From the Next World ma chyba więcej hejterów niż fanów (ja akurat jestem fanem, SM na mocno rockowo jest świetne). Zespół dokonuje więc shiftu, wraca do niego na dwa lata jeden z oryginalnych członków-założycieli, basista Derek Forbes (został w zasadzie wywalony na zbity pysk zaraz po premierze legendarnego Don't You, przez co na Once Upon a Time na basie gra nieżyjący już John Giblin), wraca także perkusista Mel Gaynor (odszedł w 1992). "Nowe i lepsze" Simple Minds nagrywa mocno popową płytę, która sprzedaje się tak se, ale na tyle dobrze, by zespół znów wszedł do studia. Więc wchodzi.

Po drodze odchodzi Forbes, ale za to dołącza brat Jima, Mark (na chwilę), oraz szkocki muzyk Gordon Goudie (poźniej odszedł, ale potem wrócił i gra z nimi do dziś). Nagrywają nowy krążek o ładnym tytule Our Secrets Are the Same, który... w zasadzie nigdy się nie ukazuje, przynajmniej nie tak, jak powinien xD Jak to możliwe? Wydawcą SM z tamtych czasów było Chrysalis, które akurat w 1999 - planowanym roku premiery - robiło merger z EMI. Przy okazji robiąc w siusiaka wielu "swoich" artystów na warunkach kontraktów, co spotkało także Kerra i jego ekipę. W efekcie premiera albumu odkładała się dwukrotnie, aż na rok 2000, ale wtedy ten jakimś przypadkiem wypłynął w hiszpańskim radio, gdzie puszczał go nieznany mi DJ o imieniu Jordi Tarda. No więc EMI się już wtedy na ten krążek wysrało xD Skoro i tak latał po necie... Zespół częściowo odpuścił, Kerr się wnerwił, porzucił muzykę i przeniósł się na Sycylię, gdzie otworzył hotel (prowadzi go nadal, podobno z dużym zaangażowaniem i często tam bywa jak akurat zespół nie jest w studio bądź w trasie, nie unika gości i - umówmy się, głównie - fanów, z którymi chętnie gada, żre, pije i tego typu). Kolejne albumy to inna para kaloszy, ale EMI w końcu w 2004 roku wypuściło niedostępny już box set pt. Silver Box z różnymi starociami sprzed dekad, dema, lajwy, wiadomo, i jako piąte CD w tym zestawieniu dało w końcu OSATS. Tak więc grudzień 2004 to był mój pierwszy kontakt z tą płytą, albowiem wtedy sprezentowałem sobie Silver Boxa.

Oczywiście, nie uniknąłem Wiki, ale to backstory było istotne z jednego powodu - oficjalnie z albumu nie było żadnych wersji singlowych, bo i nie było żadnych singli, bo album nigdy nie miał oficjalnej, pełnej premiery. W 2004 to on był niemal 6 lat po nagraniu i utknął w labiryntach polityki dużych wytwórni płytowych. Szkoda, albowiem jest na nim sporo naprawdę fajnej muzyki. Otwiera go kawałek Swimming Towards the Sun, a więc moja wrzutka, który w ogóle mi się nie spodobał na samym początku. Ja wtedy szukałem jednak ejtisowych brzmień. Minęło sporo lat nim doceniłem nie tylko ten utwór, ale i całą płytę. Simple Minds nagle zrobiło się nieco slackerskie, tekst jest mocno żartobliwy wręcz, charakter muzy leniwy i zachęca raczej, by leżeć do góry brzuchem na leżaczku w taki upał jak ten. I tylko tam, ewentualnie w cieniu, albowiem jak np. ostatnio przenoszę się w koło Macieju z gorąca w miejsca klimatyzowane, to rozpieprza mi to zupełnie zdrowie. Tak więc atakuję Was, PT Forumowicze, nieco bardziej "nieznaną" formą SM, gdzie ich "zaginione" nagrania są całkiem nowe można powiedzieć (choć były próby revivali, np. Swimming Towards the Sun zaśpiewane przez ich stałą chórkową Sarah Brown, albo zrobione mocno post factum wersje "singlowe" planowanych singli z OSATS wciśnięte na bestkę z 2013 bodaj roku; no i parę wykonów na żywo). Lubię tę piosenkę, lubię też OSATS. Uważam w ogóle, że to ich najładniejsza okładka (ta, która ostatecznie dostała się na Silver Box), a przecież cover arty mieli z reguły bardzo udane. Zachęcam do słuchania już teraz, kiedy upały trzymają. Będę se swimming towards the sun i nie będę the only one.

https://youtu.be/F58Od0UIw2Q?si=eMlIyrGe0iuV2m0z
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl