Best of Forum IX

Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 17 cze 2026 10:52

Dead Kennedys – Police Truck

Na koniec tej złotej piątki, wracamy tam gdzie wszystko się zaczęło, czyli w moim przypadku, do roku 2000, kiedy pierwszy raz zagrałem w pierwszego Tonego Hołka. Soundtrack obrósł już legendą, ale ci, którzy poznawali tę grę na N64, mają dodatkowe wspomnienia. Mogłem o tym pisać przy okazji Goldfingera, ale ta wersja gry, była mocno okrojona i najbardziej dostało się muzyce. Kawałki nie tylko były w jakimś śmiesznym bitrate’cie, przy którym wma brzmią jak dolby atmos, ale były też poskracane i zloopowane. W przypadku „Police Truck” posunięto się do wycięcia wszystkich fragmentów wokalnych, czyniąc z kawałka instrumental. Było to poniekąd zrozumiałe, bo tekst do tego kawałka gryzie się z kid/family friendly wizerunkiem, o który Nintendo, zwłaszcza w tamtym czasie, dbało do przesady. Koniec końców, przez parę lat, znałem ten kawałek tylko w wersji instrumentalnej, ale to wystarczyło, bo te fragmenty zawierają esencję, która w nim kocham, a mianowicie gitarę.

Dead Kennedys to band, który powstał w 1978 r., zakładam, że na fali Sex Pistolts, jak 90% zespołów, które w tamtym czasie zaczęły grać punka. O ile np. tacy Agent Orange wyróżniali się wpływami surf (zresztą oba zespoły się kolegowały, a AO grali cover „Police Truck” zanim to było cool), tak DK stawiali na bardzo melodyjną gitarę prowadzącą (ale też z podszyciem sufru). Gitarzysta East Bay Ray, to mój absolutny top gitarzystów punkowych. Facet miał niesamowitą wyobraźnię i styl, czego „Police Truck” jest showcasem, i stanowi dla mnie olbrzymią inspirację do dziś. Nie ma co opisywać, trzeba posłuchać.

Oczywiście, obecność na ost do THPS, uczynila ten kawałek legendarnym, bo wcześniej był b-sidem, kultowym głównie w kręgu punków i skate’ów. Za takie numery właśnie kocham punk.
Sam zespół miał burzliwą karierę, jak to zespół punkowy, Rozpadli się w okolicach moich narodzin, w atmosferze skandalu, kiedy matka pozwała ich do sądu, kiedy zobaczyła u córki ich album, z okładką na której było „dziewięć kopulujących penisów i wagin” (dzieło oczywiście Gigera). Zeszli się w 2001 r., ale już bez oryginalnego wokalisty, i tak sobie są do dziś, ale podobnie jak Agent Orange, i wiele ‘legacy’ punkowych zespołów z tamtych lat, tylko koncertują.
Jakoś parę alt temu, podczas specjalnej imprezy, Tony Hawk zaśpiewał nawet „Police Truck” z jakimś innym bandem w tle, i fajnie takie rzeczy widzieć, zwłaszcza, że Tony sam dobierał większość tych piosenek. Doskonały deskorolkarz i człowiek kultury.

https://youtu.be/HWIrSMVbQzk?list=RDHWIrSMVbQzk
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 17 cze 2026 21:18

Panowie, spokojnie, nie wszyscy na raz...
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 17 cze 2026 22:06

alarmy forumowe co 12 godzin w zależności od tematu ok

Rhythm & Sound — Let Jah Love Come (2005)

W dziewięćdziesiątych robili ambient dub techno, w zależności od EPki skupiając się bardziej na jednym elemencie tercetu. Mark Ernestus i Moritz von Oswald. Gdy techno ich znudziło, poszli w bardziej korzenne rytmy. Razem z kolegą Marcinem przeszliśmy tę drogę od Basic Channel do Rhythm & Sound. Fascynujący duet, chętnie poczytałbym coś więcej na ich temat. Dziesięć lat po genialnych Quadrant Dubach zabrali się za reggae pełną gębą. Jeśli coś miało mnie przekonać do tego gatunku, to właśnie tak dobrzy znajomi. Słuchałem znacznie częściej te dwa-trzy lata temu, gdy miałem stanowczo za dużo wolnego czasu. Przynajmniej trochę zwiedziłem Dolnego Śląska. Podczas jednej z takich wypraw odpaliłem pierwszą płytę z jamajskimi wokalistami. O ile tam mamy dłuższe seanse transowe, tak tutaj nie ma sentymentów i wysokiego stopnia rozbudowania. See Mi Yah zbudowana właściwie na jednym rytmie, zabójczo hipnotycznym. Co kawałek, to delikatnie urozmaicenia, ale rdzeń się nie zmienia. Drugą połowę wrażenia stanowią popisy wokalne. Przekaz typu otwarta głowa. Nie jestem człowiekiem wielkiej duchowości, wystarczy mi sposób myślenia w przełożeniu na drugiego człowieka. Najłatwiej byłoby wybrać tytułowy kawałek. Zaczerpnę jednak trochę gęstszą treść z garnka. Spokój nadchodzi, wakacje nadchodzą. Wraca ciepło właściwe. Wracają rytmy, które w odpowiednich momentach po prostu klikają i nawet pełny przelot płyty nie przyniesie pełnego zaspokojenia. Nic tylko wpaść na jamajskie Boiler Roomy, dostrzec brodacza z małymi winylami, potężnym soundsystemem i ulec nurtowi.

https://www.youtube.com/watch?v=T2a3tGXFT2A
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 18 cze 2026 10:57

JAWNY - Honeypie (2019)

Musiał strikes back z hipsterskimi brzmieniami wziętymi cholera wie skąd. Without further ado, jest sobie czerwiec 2024 i zrządzeniem losu spotykam się z jedną skrzypaczką, nazwijmy ją A. A. ma dość ciekawy gust muzyczny, w którym mieszczą się zarówno rzeczy, które omawialiśmy w naszych bestkach (jej ulubionym albumem ever było Up Gabriela lol), oraz różne tiktokowe dziwactwa (jedno z nich Livv wrzuciła kiedyś do Dwizji). Do takowych zalicza się gość o ksywie JAWNY, tak naprawdę UKRYTY (a tak naprawdę to nie). Tak serio to Jacob Sullenger z San Francisco, obecnie z Filadelfii. Honeypie to jego debiutancki singiel z wiosny 2019, wylądował na różnych indie chartach bo jest indie i całkiem radiowy.

Tyle Wikipedii, A. słuchała tego numeru dużo i wrzuciła nawet na WSPÓLNĄ PLAYLISTĘ, którą dla nas wymyśliła. Ciekawe, że ciągle mam do niej dostęp i czasem coś kradnę, bo trafiają się złota. A. po trochę ponad dwóch miesiącach doświadczalnie wyjaśniła mi znaczenie słowa "situationship", ale muzyka to muzyka i zostaje. Mam jakiś sentyment do tego kawałka, bo to idealny, krótki letniaczek, który stanowi pewnego rodzaju przeciwieństwo muzy wrzucanej przez Munlupa. Tam deska i zwykłe browary, u mnie najwyżej rolki i radlery. Jak powszechnie wiadomo, Radler ist kein Alkohol, ale właśnie znów zrobiło się ciepło i ewidentnie idzie lato. A i u mnie jakoś fajniej, może tym razem nawet situationshipu nie będzie.

Wasze zdrowie! <3

https://www.youtube.com/watch?v=_pwPm_V ... rt_radio=1
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 18 cze 2026 11:09

Donatan, Cleo, Enej - Brać

Ciąg dalszy polskich wrzutek.
Ciekawa sprawa z tym utworem. Na papierze to nuta kompletnie nie dla mnie. Patrząc na nazwy wykonawców powinienem ten utwór omijać szerokim łukiem. No bo nie przepadam za głosem Cleo (typu Tina Turner, chociaż jako osobę ją lubię ((Cleo)). Nie znoszę muzyki Enej (choć do samych muzyków nic nie mam). Niby lubię folk, ale niekoniecznie na ukraińską modłę. Wszystko tu niby przemawia przeciwko temu utworowi. A jednak mam słabość do tej piosenki. Podoba mi się tutaj wszystko. Brzmienie by Donatan jest super. Cleo wypada świetnie. Nawet te trąbki i akordeon (a czy akordeon może być zły?) by Enej robi niesamowitą robotę. Tekst zajebisty. O dziwo fragment śpiewany przez wokalistę Enej (chyba po ukraińsku) bardzo efektowny. Utwór ma fajną melodię, ma charakter, nieźle buja. No i clip genialny. Jak ktoś nie widział, to polecam.
Krótko mówiąc zajebisty utwór od niezbyt nielubianych wykonawców. Dziwne ale prawdziwe. :roll:

https://www.youtube.com/watch?v=80Pjspv ... rt_radio=1
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 18 cze 2026 12:00

W sumie fajnie, że spodobała się wam moja "murzyńska" wrzuta.

Amyl and the Sniffers - Jerkin'

Była wrzuta murzyńska, to teraz czas na... nie wiem w sumie czyją. Powiedzmy, że wyobrażam sobie paru dewotów wrzucających to - choć jak znam życie, każdy z nich zakręci nosem. xD Zakładam więc, że to coś co mógłby wrzucić Hien, ale pewnie też on się za to obrazi. NO TRUDNO>

Amyl and the Sniffers to taka kapela z Australii, której geneza nazwy jest skrajnie głupia, zatem jej nie przytoczę, a poza tym nie ma ona żadnego znaczenia. Internet mówi, że grają muzykę z gatunku PUB PUNK. Być może i tak jest, ale na moje to najpospolitszy punk rock - nie chcę jednak się z tym kłócić, bo już od dawna jestem na tym etapie, że nie bardzo chcę mi się kłócić z internetem i w internecie.

W każdym razie ten króciótki utworek to dla mnie kwintesensja tego, o co chodzi w punku, tej brutalnej, prymitywnej i bezczelnej ENERGII. Pasowałoby mi to idealnie jako soundtrack do rozróby w barze - co prawda nigdy takiej nie doświadczyłem, ale być może jako dziecko osób prowadzących spelunę w latach 90. podświadomie o tym marzę. Albo do słuchania NA WKURWIE tuż po tym jak ktoś naprawdę poważnie i potężnie mnie wkurwi. Wiecie o co cho.

Nie ma co się rozpisywać. Bierzcie i słuchajcie tego

https://www.youtube.com/watch?v=SV1ASYbvrNo
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 18 cze 2026 12:35

No teraz to nawet jestem w szoku jak się ładnie zebraliście do kupy

Kolejka 11.

61. Metric - Gold Guns Girls (stripped)
62. Dead Kennedys – Police Truck (Hien)
63. Rhythm & Sound — Let Jah Love Come (Dragon)
64. JAWNY - Honeypie (devotional)
65. Donatan, Cleo, Enej - Brać (shodan)
66. Amyl and the Sniffers - Jerkin' (mintaj)
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 21 cze 2026 01:51

i nawet czeskiego piwa nie wyciągnąłem

Metric Gold Guns Gurls

Trudno jednoznacznie określić, ile zazwyczaj jest tego 'odhaczania wszelkich parytetów i orientacji seksualnych'. Najczęściej jednak krytykom (heh) przeszkadza już samo myślenie ponad klasyczne interpretacje. Samej bajki nie znam, ale nie sądzę, by generalnie w większości przypadków to wyrastało ponad samą obecność czy śladową widoczność. W dobie nadprodukcji rzeczy i AI w kulturze inna perspektywa nie jest żadnym problemem... Sam numer jest całkiem w porządku. Solidna popowa energiczna produkcja z nerwem, podkręconą atmosferą. Przyjazny do radia, bardzo dobrze pasujący do filmowej/animowanej opowieści. Może ta gitara jakkolwiek się wyróżnia, wokalnie solidna średnia. Okoliczności depeszwizji jakoś tak sprzyjały sytuacji, by zamienić ten tydzień muzyczny na forum w słodko pierdzące piosenki, ale tutaj Jacek wychodzi obronną ręką. Nie żebym wracał, bo nawet do numerów z popularnych filmów ostatnich lat nie wracam, ale przynajmniej jest solidnie. Bez kontekstu obrazka i głębszych przeżyć z czymś więcej jest po prostu okej.

Dead Kennedys Police Truck

Pamiętam o podsumowaniu ostatniej dwudziestki piątki. Hien coraz bardziej mnie mobilizuje do tego, by siąść i spisać wrażenia, bo w tym sezonie znowu wrócił do TEJ formy. Wiecie, regularne odsłuchy, bliższe kontakty z płytami, te sprawy. Przespane chwile odwraca w znakomity sposób... a ja nawet nie za bardzo przepadam za grami typu jazda na desce! Teoretycznie powinienem przynajmniej gdzieś to usłyszeć na drodze znajomości z muzycznymi KONESERAMI, ale gdzie tam ja, zagubione w elektronicznych dziadkach dziecko, a gdzie punk, mniej teatralny wkurw i klasyczne rockowe inspiracje. Po pewnym czasie łatwiej wejdzie w krew. Agent Orange przy nich brzmią jak dostojniejsza, ale jednak przystawka. Słychać surf korzenie, nieopisywalny amerykański luz oraz styl, szczególnie w partiach gitarowych. Nie ma bata, by nagrać coś takiego wówczas w Wielkiej Brytanii. Motoryczny bas jak czołg, soczyste zagrywki gitarowe, błyskotliwy tekst jak wysoko punktowany punch, charakterny wokal. W dwie i pół minuty zapakować tak wiele pomysłów, szacunek! Kolejna płyta ląduje na półce od odsłuchu z marszu. Odnajduję w tym coś swojego. Świetny kawałek!

JAWNY Honeypie

Kurczę blade, hipsterskie wrzutki to dobre określenie na wrzutki co najwyżej sprzed 2015 roku czy coś. Jeśli h i p s t e r z y nie przeszli na grubsze dragi, nie żyją z powodu przedawkowania życia lub doznają ekstazy po przemianie duchowej (robiąc kanał typu bogobojne małżeństwo na YT) to... w sumie mogą też słuchać zupełnie nijakiej muzyki rodem z reklam płatków śniadaniowych. Popkultura zeżarła i wypluła tak wiele zjawisk, że może hipsterzy częściowo też przeszli na TikToka, ubierają koszule do korpo i uczestniczą w niechcianych small talkach we firmie? W tle słyszałbym m.in. ten numer. Irytujący wokal, irytujące powtórki, aranżacyjnie bez grama ciekawości. Bije z tego tyle kalkulacji, sztucznego hurra optymizmu. Aż mam nawroty nerdozy z końcówki gimnazjum, gdzie po odsłuchach popularnej muzyki zapodawałem coś z własnej półeczki i było lepiej. Muzyka algorytmiczna z czasów algorytmów w powijakach. Indie, dance, afro trapy, agregaty wodolejstwa dźwiękowego. Totalny radiowy muzak, Wujas wrzucał lepsze rzeczy z tego gatunku. JAWNY skok na... wut wie co, bo nie wiem, czy chłop miał szansę uczciwie zarobić?

Donatan/Cleo/Enej Brać

Żeby nie było, ja naprawdę lubię te nasze bestkowe zmagania. Wiele dobrego czerpię zarówno z dobrych rzeczy, jak i gorszych wrzutek. Ostatecznie zazwyczaj piszę na podstawie odczuć z tu i teraz, wiele się potrafi zmienić po czasie. Czasem trzeba jednak pozwolić sobie na roast i niech Wujas nie będzie miał mi tego za złe. W tym przypadku już po kilku sekundach wiedziałem, z czym mam do czynienia. Gdzieś się zdążyło obić u uszy, możliwe że już w gimnazjum. Konstelacja chujozy najgorszego sortu, której po prostu nie cierpię od pierwszego spotkania. Niespełniony producent hip-hopowy, który najciekawsze muzycznie ma już dawno za sobą. Co innego budzić panslawistyczne sentymenty, robić za grube tło do reklam sieci sklepów RTV/AGD i generalnie trzepać kasę na coraz większym muzycznym wieśniactwie. Przynajmniej z Marylą na bicie wyszło jeszcze zaskakująco dobrze. Poza tym marnie. Druga w kolejce wokalista, która skutecznie sprała mózgi wielu pokoleniom wiadomymi reklamami. Panowie z Guantanamo to są cienkie bolki przy strategach marketingu. Zaczęło się od My Słowianie i jakoś niedługo potem skończyło. Ekipo od seksualizacji młodzieży, jakoś ostentacyjne ubijanie w klipach nie za bardzo przeszkadzało? Sam potem musiałem to oglądać w gimnazjum na korytarzach, w klasach... Słyszę, że niedługo potem była piosenka o chlaniu i szczaniu za stajnią. Dorodny okaz polskiej muzyki rozrywkowej. Na dokładkę zespół, który może kiedyś gdzieś zaczynał, ale od 15 lat nie wychodzi z roli polsatowskiego industry plantu. Moja mama lubi te ich znane kawałki. Radio Hello, Symfoniczno-Limfatyczna, Daj Kamienia. Dla mnie to też wieśniacka popelina, którą przepromowano do granic możliwości Solorza-Żaka. Herbut jest znacznie lepszy. Ciekawe, czy zdążyli już zagrać u boku Marcina Millera z grupy Boys? Paradoksalnie w tym wykwicie pan Enej jest najmniej irytujący. Oczywiście sprzyja mu bariera językowa, ale też nie jest tak skandalicznie manieryczny jak Pani Wszyscy Razem W Media Expert. Basy okej, tyle że to wciąż dobrze wyprodukowany chłam. Ani klubowe, ani folkowe. Udaje wszystko po trochu. Nie cierpię i mam nadzieję, że nigdy więcej takich hitów. Przynajmniej w moim obejściu, bo obserwując Skolimy świata tego, tak ogólnie lepiej chyba nie jest.

Amyl and The Sniffers Jerkin'

Odnoszę wrażenie, że w polskim wydaniu ten numer dostałby znacznie większe bęcki, choć i tak domyślam się pewnych ciężarów. Pub punk, tyle że wokalistka ma energię laski chodzącej prędzej do Lokum Stonewall, Hahu czy do jeszcze bardziej niszowych lokali z muzyką i trunkami niż pospolitego baru. Urocza paleta słownictwa kurwiarsko-wulgarnego. Pod tym względem wiele punktów wspólnych z wykonawcami, których już tutaj podrzuciłem przez te 4,5 roku. Jest to trochę inne niż kanon grania w tym stylu. Za pierwszym razem trochę się krzywiłem. Dzisiaj powiem szczerze, że to naprawdę spoko numer. Gitara fajnie IDZIE za wokalistką. Szczery wkurw, choć z taką liryką brany na poważnie budzi lekki uśmiech na twarzy... tyle że potem przypominam sobie własne przejawy wkurwu i to jakoś bardziej poważnie nie wygląda. Brutalne, prymitywne, bezczelne, a brzmi przy tym zaskakująco czysto, przyjemnie, gładko. Nie powiem do jakich sytuacji pasuje bardziej niż rozróba, ale jestem jak najbardziej na TAK! Keep jerkin' on your squirter? Weird flex but ok, you go girl! Dodatkowo podoba mi się wypowiedź nt. tekstu na Geniusie. Jestem w pełni usatysfakcjonowany.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 22 cze 2026 09:06

Metric - Gold Guns Girls

Pamiętam czasy, kiedy pochłaniałem wszelakie bajki i filmy dla dzieci taśmowo. Za sprawą oczywiście moich dzieci. Najpierw córki, potem w mniejszym stopniu syna. I muszę przyznać, że lubiłem te rzeczy oglądać. Teraz zdarza mi się to sporadycznie, choć lubię czasami odpalić jakiś odcinek ulubionej kreskówki.
Co do utworu – jest całkiem spoko. Zaczyna się tak, że za pierwszym razem myślałem, że to kolejny punkowy utwór Hiena. Żywy rytm, fajna perkusja i gitary (nóżka chodzi), fajne pojedyncze uderzenia w klawisze. Dobra melodia (szczególnie w refrenie). Wokal też bardzo spoko. Podoba mi się to powtarzanie zwrotu „more and more” w końcowej części utworu. Utwór ma w sobie naprawdę to przyjemne „coś”.

Dead Kennedys – Police Truck

A jednak i w tej nielubianej przeze mnie zbytnio punkowej talii Hiena jestem w stanie znaleźć coś całkiem dobrego. Bo ten utwór jest po prostu spoko. Ładnie się w ogóle wkomponował po wrzutce Jacka. Gitary bardzo ładnie chodzą muszę przyznać. Bas elegancko napędza tempo. Wokalista na początku brzmi prawie jak frontman Midnight Oil. Myślę, ze fani na koncertach przy takiej muzyce mają niezłą zabawę. Niekoniecznie chciałbym posłuchać całego albumu, bo to wciąż nie moja bajka, ale za ten utwór daję kciuk w górę.

Rhythm & Sound — Let Jah Love Come

Po dwóch żwawych, gitarowych utworach Dragon wyraźnie zwalnia i prezentuje kawałek eleganckiego reggae. Powiem szczerze, że oczarował mnie ten klimat i to brzmienie. Utwór jest wręcz dostojny, a brzmienie na bardzo wysokim poziomie. Bas rozwala system. No i oczywiście wokal niejakiego Sugar Minotta najwyższej próby. Dla takich głosów warto słuchać muzyki.
Poczytałem trochę o albumie See Mi Yah i bardzo mnie on zainteresował. Na bank jeszcze dzisiaj go posłucham. Najlepsza wrzutka Dragona od jakiegoś czasu.

JAWNY - Honeypie

Ja nie będę aż taki srogi jak Dragon. Utwór prosty, luzacki, radiowy. Typowy letniaczkowy muzak. Mam wrażenie, ze mnóstwo podobnie brzmiących słyszałem już w stacjach muzycznych. Nie jest w stanie mnie ta muzyka jakoś zainteresować mocniej, ale mogę posłuchać bez zgrzytów. Puszczona gdzieś w radio, centrum handlowym czy knajpie jest w stanie chwilowo umilić czas.

Amyl and the Sniffers - Jerkin'

Ma muzyka punk jakoś szczęście w tej kolejce. Bo znowu nie tylko nie będę marudził, ale powiem wręcz, że mi się to podoba. Ta gitara jest rewelacyjna. Tak się wkręca ten riff w zwrotkach, że szok. Perkusja równie dobra. Wokalistka radzi sobie też świetnie. Tekst jest wręcz wykrzyczany, co mocno pasuje do tej kompozycji. Ogromna dawka energii zawarta w trochę ponad dwie minuty.

Całkiem dobra kolejka. Dosyć spójna, bo większość utworów utrzymana w podobnym klimacie. Najlepszy jednak Rhythm & Sound.
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 22 cze 2026 09:38

Metric - Gold Guns Girls

Uuuu Panie, ale blast from the past. Ten kawałek podesłał mi mój ś.p. przyjaciel Błażej, dosłownie w okolicach premiery „Sounds of the Universe” w kwietniu 2009 r. Chłop zawsze był na bieżąco z taką ilością nowej muzyki, że dla mnie, sentymentalnego dziada od urodzenia, to było miażdżące. Podesłał mi ten kawałek i bardzo mi się spodobał. Widzę, że sprawdziłem wtedy cały album, ale w ogóle tego nie pamiętam, więc widać całość aż tak nie chwyciła, ale „Gold Guns Girls”? Do dziś bardzo miło mi się kojarzy, chociaż trochę o nim zapomniałem i gdyby nie wrzuta Jacka, to być może dużo czasu by minęło, zanim bym sobie o nim przypomniał. Trudno uwierzyć, że to już 17 lat minęło. W latach 90, kawałki w takim wieku pochodziły często z lat 70, tymczasem ten numer Metric brzmi z grubsza jakby wyszedł wczoraj, przy czym to raczej „wina” tego, że muzyka i produkcja napotkały na rozwojową ścianę, niż że kawałek jest jakiś ponadczasowy, czy coś. Ale nie ważne, po prostu jest dobry, a do tego dla mnie ważny sentymentalnie. Bajki nie widziałem.

Rhythm & Sound — Let Jah Love Come

Jak zobaczyłem tytuł, to pomyslałem sobie „lol, Dragon wrzucił reggae?”, ale czułem, że to nie będzie jakieś super klasyczne reggae. Ale jednak bliżej mu klasykom. Piękne „Chuuuuujeeeeeee” na początku i człowiek czuje się w regowym domu. Od paru lat trwa u mnie proces przepraszania się z reggae, może nie tak energiczny żeby wchłaniał całe albumy, ale pewnie dojdę do tego momentu, póki co z przyjemnością słucham sobie utworów, no i ten na pewno będzie jakaś cegłą uzupełniającą w/w proces. Niby typowe reggae, u nich jak z bluesem, 70% tej muzy to kopia kopii jakiegoś uber-proto-numeru reggae, który zapoczątkował ten rytm i tę kolekcję dwóch akordów. Mnie to nie przeszkadza, bo jestem świeży w temacie i pewnie minie jeszcze sporo czasu, zanim zacznę grymasić, że reggae jest na jedno kopyto, bo bardziej traktuję je jako pewien konkretny klimat, którego nie tworzy żaden inny rodzaj muzyki. Bardzo spoko kawałek. Nie jaram gandzi, nigdy nie będę miał dredów, anie nie będę czarny, ale czasami po prostu mam ochotę.

JAWNY - Honeypie

Jak zobaczyłem wielki napis „TEEN SUMMER”, to śmiechłem, no ale w tym wieku (ja bym mógł mieć już córkę w wieku Liv, lol) to tyle tylko można. Początek brzmi jak jakieś MGMT (ooo girl), ale na totalnych wakacjach, bez zobowiązań, itd. Ten refren „hani hani paj” jest koszmarnie wręcz irytujący, kojarzy mi się z jakimiś arabami wciskającymi zegarki na zagranicznych wycieczkach.
Muzyka to taki indie muzak, wydaje mi się, że słyszałem te akordy i tę gitarę miliony razy. Nie wiem, vibe jest sympatyczny, ale ten refren skutecznie mnie odrzuca na kilometr. Takie to jest w bok.

Donatan, Cleo, Enej - Brać

Lol. Pamiętam jak seba wrzucał Swans, pisząc jednocześnie, że on ich generalnie nie trawi, alew takiego autohejtu jeszcze nie widziałem w tej zabawie xD Cleo znam z dwóch kawałków, ale przede wszystkim z reklam Media Expert, ale po tylu latach, trudno jej z tego głównie nie kojarzyć (chyba, że ktoś nie ogląda telewizji, ja oglądam). Enej znam ta średnio, z takich rzeczy bardziej Zakopower, nie słucham żadnego z tych zespołów, ale po prostu kojarzę. Denatan, to chyba tylko jest znany z kolabo z Cleo. No i co to jest, jakieś „My Słowianie v. 2”. Nie znałem tego i w sumie śmiałem się przez bite 4 minuty, bo tekst jest totalnie z kosmosu, a wokal Cleo to tak przerysowane zachodnie rnb, że nawet nie wiem, czy traktować to serio, jako pastisz, czy parodię (po każdym „brać”, czekam na „srać”). Wstawka z Enej jest jaka jest, akordeon jest tragiczny, ale wiem, że Wujas lubi. Nie wiem co mam o tym napisać, ale napisałem już dużo, więc chyba nie było tak tragicznie. W kontekście naszej zabawy i wyobrażania sobie Wuja, największego hejtera polskiej muzyki na forum, wrażenia są raczej miłe i może na tym pozostańmy.

Amyl and the Sniffers - Jerkin'

Mogę się obrazić za blurowanie cycków, ale tak to nie mam powodu. Numer zaczyna się podobnie do debiutu The Killers, potem robi się… pub punk, kurde, nie zetknąłem się do tej pory z tym labelem, ale faktycznie ma to sens. Wokal laski jest specyficzny, niby trochę wkurza (bo to jest ta maniera „nanananana”), ale pasuje. Nikt mnie dziś jeszcze nie wkurzył, ale nigdy nie wiadomo hehe. Spoko rzecz, nie wiem czy bym chciał słuchać tego w dużych ilościach, ale doceniam doklejenie mnie do chamskiego punka, a nie do jakiegoś klasycznego smęta. Pozdrawiam.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2026 21:27

Dead Kennedys - Police Truck

Musiałem ten numer już słyszeć bo doskonale kojarzę te pierwsze riffy gitarowe jak i zresztą tytuł i nazwę kapeli. Rzecz w tym że raczej nie z gry bezpośrednio bo w dwójkę grałem ledwie w demo o czym wspomniałem przy mojej wrzutce Dub Pistols, lata później jednak zasysałem z torrentów kolekcję ostów z 4 części THPS więc mogłem wtedy nadrobić. Zabawne że kojarząc numer chciałem napisać że chyba taki ich Enjoy a tu wychodzi że TH wytargał obskjurowy b-side na ścieżkę dźwiękową, fajno. Klasyka gatunku w każdym razie, rytmika zasuwa ile wlezie a solista wyciska siódme poty na elektryku, rzecz prosta, nieskomplikowana i skuteczna w swej prostocie. Dzięki tej wrzutce nadrobiłem bardziej liryczną stronę tego numeru i PODOBA MIE SIĘ to.

Rhythm & Sound - Let Jah Love Come

Jak doczytałem że to Ci sami Panowie odpowiedzialni za Basic Channel to zrobiło się interesujaco. Zerkam na okładkę i tam z kolei znajome nazwiska ze sceny reggae - Willi Williams czy Sugar Minott, więc widzę że do tematu podeszli jak trzeba. Brzmi to wszystko naprawdę dobrze, tego typu vibe się idealnie sprawdza przy obecnej aurze więc wszystko na swoim miejscu. Sam już dzisiaj rzadziej wracam w te rejony muzyczne gdzie dawniej robiłem regularne powroty rok w rok gdy tylko robiło się cieplej, bestka mocno przewartościowuje własne upodobania z biegiem czasu. Tu kiwam głową z uznaniem, mogę posłuchać jak znajdę chwilę na odpłynięcie myślami w promieniach słońca bo jest to muza na taką okazję ale w innym wypadku pewnie sięgnę po coś innego.

JAWNY - Honeypie

Aż się zdziwiłem że to takie świeże, brzmi 2012-2014. Ta muzakowata hipsteriada tamtej dekady którą wówczas na bieżąco łykałem jak pelikan, ten indie summer groove obecny również w 5 odsłonie gry o kradzieży samochodów wówczas. Dzisiaj - nie wracam prawie w ogóle do tego brzmienia, ostatecznie moje gusta poszły w stronę Chill Mate i klubowego muzaku. Numerek krótki, przyjemny i ulotny, w sensie wpada i wylatuje drugim uchem zaraz. Muszę mieć dzień na ten vibe, do urlopu mam jeszcze daleko, piwo w lodówce się skończyło, dzisiaj sie przy tym nie pobujam.

Donatan, Cleo i Enej - Brać

Cleo śpiewa BRAĆ tylko że mnie bierze co najwyżej cholera od tego rodzaju muzyki. Nie piję alkoholu prawie wcale więc takie miejsko-wiejskie popijawkowe nutki to nie u mnie (tak, wrzucałem tu niesławnego pijackiego Suleja swego czasu ale była to pieśń przeszłości, blast from the past). O ile kibicowałem Cleo na Ojrowizji i My Słowianie o dziwo jeszcze mnie nie bodło tak tu już po całości klimat jest nie dla mnie i mimo podobnej tematyki jest to dla mnie muza niższych lotów, myślę że jest w tym zasługa zespołu Enej którego twórczości nie trawię i akordeonu w ich wydaniu. Ale myślę że każdy ma w zanadrzu takie numery dla których sympatię samemu ciężko czasem zrozumieć.

Amyl and The Sniffers - Jerkin'

To faktycznie brzmi jak coś czego na pewno nie wrzuciłbym ja. Ale to głównie dlatego że nie siedzę w takiej muzie jak pub punk zbytnio. Muzycznie w sumie mi się podoba, ten śpiew i akcentowanie są specyficzne ale domyślam się że w dużej mierze chyba na tym polega nieco urok tego typu muzyki. Utworek króciutki i prosty w konstrukcji jak większość punka raczej, może ten wokal się przegryzie jeszcze, ogólnie jest ok - z potencjałem na więcej.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 23 cze 2026 21:54

stripped pisze:
23 cze 2026 21:27
Zabawne że kojarząc numer chciałem napisać że chyba taki ich Enjoy a tu wychodzi że TH wytargał obskjurowy b-side na ścieżkę dźwiękową, fajno.
Ich enjoyem (powiedzmy) jest "California Uber Alles", którego wszyscy słuchaliście w wykonaniu niejakich Disposable Heroes of Hiphoprisy, na albumie z bestki.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 23 cze 2026 22:02

A, też się zastanawialem gdzie ja ten tytuł już widziałem
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 24 cze 2026 14:50

Metric - Gold Guns Girls

Całkiem fajny utwór przyznam, radiowo-alternatywny ze swoich czasów, kiedy Eska Rock puszczała w kółko Papillon Editorsów i nazywała to "nowym rockiem". Ja wtedy odkrywałem głębokie lore Foxxa i najntisowe albumy Duran Duran, więc nie mógłbym na to trafić (a nawet, gdybym trafił, to bym to olał). Podoba mi się - ma energię, jest melodyjny i pachnie trochę latem, co może zaskakiwać, ale może wcale nie powinno. Bajki nie widziałem, do bajek jednak czasem wracam, jako wicenostalgik tego forum (wiadomo, kto jest prezesem). Jednak wybieram naprawdę starocie, z których próżno brać muzykę tego typu. Chociaż... moja ostatnia była zupełnie przypadkiem miała w swoim top 10 numer z mojej ulubionej bajki Disneya, jaką jest Olivier i Spółka, więc xD Tak czy inaczej, propsuję wrzutkę. A jako obyczajowy lewus powiem, iż nie mam nic przeciwko ekspozycji nieheteronormatywności w dziełach kultury dla najmłodszych, byle z pomysłem i naturalnie.

Dead Kennedys - Police Truck

Widzę (a raczej słyszę), że jak nadchodzi lato to Hien najczęściej wyciąga deskę z piwnicy. Ja wyciągam głównie rower, choć deska - od Hiena - leży obok. Ale nie będę się z nią próbował, życie mi miłe xD Co ja wiem o punku, głównie to, że istnieje. Ale jakiś czas temu dzięki bezcennym kompilacjom od Cherry Red zapoznaję się z klasyką, na którą skutecznie się wysrywałem lwią większość swojej młodości nastoletniej. W 2005 pewnie bym hejtował, chociaż kojarzy mi się trochę z późnym Warsaw - to takie brakujące ogniwo między W a Joy Division, nawet Biafra brzmi podobnie do Curtisa w pewnych momentach (taki Curtis przed transformacją w całkowity mrok). Fajen, podoba mi się choć w settingu letnim bym tego raczej nie umieścił. Wrócę jesienią, przyjemna rzecz.

Rhythm & Sound - Let Jah Love Come

Olol, tego się nie spodziewałem. Nie należę do fanów reggae poza może dwoma polskimi i dwoma zagranicznymi numerami (UB40 się nie liczy), i to by było na tyle. Może coś fajnego słyszałem przez Kawiarnię RAM. Spodziewałem się trochę mehania, a dostałem... bardzo, eee, zmysłowy kawałek xD Przyjemny, gęsty ale lekki, nieco dubowy ale też melodyjny, świetny wokal, świetny, głęboki bas w tle, leżeć na łóżku, zjarać się i uprawiać miłość albo leżeć na leżaku, zjarać się i smarować panthenolem. Tak czy inaczej - srogie lato. Upały do 40 stopni, spowolniony świat wokół, parujące absolutnie wszystko włącznie z oczami, pękający beton, coś w tym stylu. Potrafię sobie wyobrazić ten numer grający komuś w głowie pod udar (oby nie mnie). Highlight tej kolejki, jednak jak Robert czasem dowali czymś spoza swojej "bańki" to kapcie spadają. Nie inaczej jest w tym momencie. Będę chciał wracać zwłaszcza, że idą ostre upały. Chyba wiem komu i kiedy to puszczę.

Donatan, Cleo, Enej - Brać

Do Eneja (Eneju?) co do zasady nic nie mam, w przeciwieństwie do pewnego szurskiego ekonomisty podszywającego się pod historyka hehe. Acz faktycznie, w tym 2013 wylatywał z każdego otworu w każdym urządzeniu (i nie tylko). Makabryczno-kosmetyczna do dziś pozostaje jednym z moich koszmarów. Muza jak muza, se jest. Cleo dla odmiany wokalnie nie wypada bardzo źle, choć wciąż to najwyżej discount Kayah z okolic współpracy z Bregoviciem. Podobnie motyw liryczny - niestety, podobnie jak Murzyn wyżej ja w zasadzie w ogóle już nie piję alko, ew. na naprawdę wyjątkowe okazje (i w zasadzie wyłącznie wino). Stałem się na przestrzeni ostatnich paru lat mocno ortodoksyjnym przeciwnikiem pompowania kultury chlania, popieram lokalne prohibicje w godzinach nocnych (nie miałbym nic przeciwko ogólnokrajowej), uważam, że alko powinno permanentnie zniknąć ze stacji benzynowych i z reklam wszelkiej maści. Tak więc kolejna piosenka "pochwalająca" słowiańską "kulturę" zalewania mordy będzie mnie wyłącznie odstraszać. Serio Słowianie głównie chleją? Niespecjalnie chcę być znany przede wszystkim z tego. Poza tym, niestety, mam okrutną alergię na duet Cleo/Donatan przez ten potworny marketing sklepu na M (w którym z zasady nic nie kupuję właśnie z powodu tego pieprzonego marketingu). Jak to powiedział Lis jeszcze w roku 2020 na antenie Tok FM, "jeszcze jedna reklama z Marianem i Barbarą i zapadnę na choroby współistnieniące". Jedna rzecz, która mu wyszła. Niestety, wrzutka bez endorsementu.

Amyl and the Sniffers - Jerkin'

Pancurowo się zrobiło w tej edycji hahaha, ale nie będę narzekał, bo numer jest... fajny. Kojarzy mi się trochę z niektórymi post punkowymi one-time-acts z końca lat 70. na Wyspach (znów kłaniają się kompilacje Cherry Red). Trochę jak Big in Japan albo Modettes. Nie wiem co prawda, czy chciałbym się do tego napieprzać w knajpie, tzn. w ogóle nie chciałbym się napieprzać w knajpie, ewentualnie mógłbym patrzeć z daleka xD Świetne bębny i gitara, maniera wokalna tej laski też mi weszła na pełnej. Kurde, z jednej atakuje mnie dobre reggae, z drugiej dobry punk, paradigm shift normalnie. Co będzie następne? Nie wiem, idę jerkin' around gdyż nie potrafię wykrzesać z siebie żadnej już dziś energii, a jeszcze dwie godziny w biurze i jego chłodzie trzeba gnić. Albo zacznę tańczyć do tego numeru. Złoto!
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
mintaj
Posty: 6943
Rejestracja: 18 maja 2010 20:22
Ulubiony utwór: No na pewno nie somebody
Lokalizacja: się biorą dzieci?

Post 25 cze 2026 02:21

Metric - Gold Guns Girls

Murzyn boleśnie mi uświadomił, że od dawna nic nie oglądałem - jakkolwiek to zabrzmi. Trochę nad tym ubolewam, bo chciałem to zmienić, ale wyszło jak wyszło. Co gorsza, w najbliższym czasie raczej tego nie zmienię, bo jakoś tak w przerwie między muzą/pracą/mundialem ciężko mi wygospodarować jeszcze 2 godziny na filmy. A jak się skończy mundial to będą eliminacje do pucharów, potem zaczną się ligi i tak to się będzie kręcić… Animację rekomendowaną w notce zapisuje na liście do ogarnięcia kiedyś tam.

A jeśli chodzi o sedno, czyli muzykę, to pewnie i bez wzmianki o niej, szedłbym tropem jakiejś animacji, bo jest w niej coś młodzieżowego - i tak, zdaję sobie sprawę z tego jak idiotycznie to brzmi pisane z perspektywy dziada mojego pokroju. Słyszę tu tę młodzieńczą energię, taką wiecie pełną naiwnego optymizmu, idealizmu, marzeń i braku przekopania przez życie. No i fajne gitarki oraz przyjemne damskie wokale, czyli rzeczy najważniejszych. Czy chcę czegoś więcej? Nie w tym momencie.

Dead Kennedys – Police Truck

Z tego co mi wiadomo, to w Ameryce punkowcy niekoniecznie inspirowali się Sex Pistols - czepiam się dla samego czepiania, gdyż ewidentnie w tym konkretnym przypadku tak było, co widać, słychać i czuć. Ja w sumie Dead Kennedys jakoś tak pominąłem - słyszałem ochy, achy, peany, ale słynne NIE WIEM CO sprawiło, że jakoś tak nie zatrzymywałem się na dłużej. Może w końcu to zrobię, bo kolokwialnie rzecz mówiąć - ZAJEFAJNIE CHŁOPAKI ŁOJĄ. Jest melodyjnie, jest energicznie, jest kozacko i na moje to po prostu o to w tej muzyce chodzi. Przygarnę rekomendacje, nawet pozornie oczywiste, bo nie znam prawie nic, a mogę się z nimi polubić.

A co do utworów, które znamy z nietypowych wersji to w sumie też mam jeden. Pewnie go nie wrzucę tu nigdy, więc napiszę tu i teraz, że jest to Tan Kultu, który w czasach pirackich empetrójek pobrałem z jakiegoś darkwareza. Mniemam, że z powodu błędu zgrywania, coś strasznie chrupało i zgrzytało podczas solówki instrumentalnej, a ja w swojej głupocie myślałem, że ten kawałek tak brzmi xD O tym że tak nie jest dowiedziałem się chyba dopiero ze streamingów, ale do tej pory nawet słuchając go tam, "oczekuję" tych zgrzytów…

Rhythm & Sound — Let Jah Love Come

Dawno nie forsowałem tego arcyzabawnego żartu o tym jakoby smoku był moją byłą, ale co ja poradzę, że z nią kiedyś miałem jechać na koncert Moritza von Oswalda… No ale mniejsza z tym. Kapitalne to jest, jamajskie rytmy i głęboki, dubowy oraz hipnotyczny bas to połączenie idealne, pasujące do siebie jak Polsat i paradokumenty, woda i gorąca patelnia, Endrick i Ancelotti… dobra, to chyba złe przykłady. W każdym razie zahipontyzowało mnie to. Po prostu. I po prostu też dałem się porwać oraz chcę więcej, a o to w tej zabawie chodzi!

JAWNY - Honeypie

Wzmianka o wspólnych playlistach przypomniała mi o takim dość żenującym okresie swojego życia, gdy byłem w SITUATIONSHIPIE z taką jedną zoomerką (na pewno mentalnie) i mieliśmy razem Blenda na Spotify. Specjalnie dla niej oraz dla tej opcji zacząłem w ogóle z tego korzystać, a laska sprawdzała naszą zgodność z uporem godnym lepszej sprawy. Od dawna nie mam do niej dostępu, ale jakoś nie utyskuję. JAWNEGO tam nie było. Gdzieś on chyba musaił się jednak w moim życiu przewinąć, bo kurde no - słyszałem to gdzieś. Może w jakiejś reklamie, może w jakiejś FIFIE, może w DUPIE, nie wiem, brzmi znajomo. Chyba przez ten śmieszny wysoki głosik z tym nałożonym efektem? Nawet przyjemny letniaczek - w obecnej depeszwizji dałbym punkty za samo dopasowanie do tematu edycji. Przyjemnostka.

Donatan, Cleo, Enej - Brać

Ło matko. Przyznam, że nieco wyparłem z pamięci czasy gdy ta trójka artystów wyskakiwała z każdej lodówki - chyba po prostu chcę je zapamiętać jako fajne. Sorry wuja, przesłuchałem to kilka razy, próbując doszukać się jakichkolwiek zalet i nie udało się. Przaśne, prostackie, wieśniackie, wkurza mnie ta stylizacja na "słowiańskość", wkurza mnie apoteoza chlania, wokal Cleo jest koszmarny, featy - nie odstają od reszty. Jestem na nie.

Szkoda tej łyżki dziegciu - bez niej naprawdę byłaby to świetna edycja
DEPESZWIZJA 123: EDYCJA NOWOFALOWA
FINAŁ 21:15
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7404
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 25 cze 2026 14:59

No to jazda.

Marcin Krupa - Spa House (2016)

Dla odmiany mały polski akcent. Dosłownie mały, albowiem Marcin Krupa to dla mnie całkowity no name. Wydawał single (i tylko single) jako typ o ksywie Kesho, potem pod własnym nazwiskiem (całe dwa), w międzyczasie zespół o nazwie Wants... Pierwsze słyszę. W czerwcu 2019 jechałem se samochodem przez Warszawę, możliwe, iż do pracy. Mieszkałem wtedy na Tarchodworach, przejażdżka obejmowała więc trochę nieocieplonych bloków, trochę zieleni, no i przeprawę przez Wisłę. Jeśli akurat nie słuchałem własnej muzy w aucie, to leciała jedna z trzech stacji radiowych - Tok FM, Kolor lub Kampus. Ten ostatni jest mocno warszawski (ale dostępny przez neta w całej Polsce) i gra muzę klubową robioną przez bardziej niszowych artystów niż jakiś Eskowy mainstream, zresztą przede wszystkim polskich. Basically w mojej banieczce i okolicach Kampusu słuchają albo bywalcy rejwów z lekkimi bąbelkami, co to mają kupione przez rodziców mieszkania w modnych dzielnicach, dużo hajsu i Ajfony w kieszeniach, albo garstka zapaleńców, którzy sami robią for fun podobną muzykę. Abstrahując od tego opisu, fajnie było czasem Kampusu (Kampusa?) posłuchać.

No i tak wpadłem na ten kawałek, właśnie jadąc wtedy do roboty. Leci sobie, nie bardzo słyszałem gdzie się w ogóle zaczął, potem zdawał się ciągnąć w opór. Taki house połączony z lekką duchologią, kojarzy mi się z bardziej taneczną formą tego, co robi zapodawana przez Smoka do Dwizji rok temu Etnobotanika (btw, wkręciłem się w nich strasznie, więc Dwizja ponownie bawi i uczy). Nic może bardzo ambitnego ani nie wiadomo jak wyprodukowanego, ale ma klimat, to jest najważniejsze. Sample dzieci jak z jakiegoś filmu dokumentalnego (chyba nawet tak jest), ten motyw pachnący mocno jakimiś latami 60. (i przypomina trochę Narciarzy Wodnych Tamása Deáka, który to utwór był użyty jako opening do Wilka i Zająca), człowiek zamyka oczy i otaczają go wciśnięte w las domki kempingowe typu Brda, w oddali modernistyczny i elegancki (choć lekko zapuszczony) pawilon świetlicowo-jadłodajniowy, ławeczki, przerdzewiałe huśtawki, krzywy chodnik zawalony igliwiem z okolicznych sosen przez które przebija się popołudniowe, lipcowe słońce, a za ich koronami prześwity i plaża wzdłuż bezkresnego z tej perspektywy Bałtyku. Mielno, Dźwirzyno, Jurata, Rogi, wszędzie na północy Polski. Ale dawno temu, bo tego typu ośrodków już właściwie, niestety, nie ma. Munlup jeszcze ma talent do wynajdowania takich cudów na Mierzei Helskiej, ale to pojedyncze punkty.

Może jakiś znajdę w tym roku? Zapraszam do letniaczka w stylu Murzyńskiego Chill Mate, ale znad Wisły!

PS. Spa House odnosi się do kompleksu zdrojowego w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą (innych chyba zresztą nie ma). Całe krótkie EP poświęcone jest temu miejscu, ale Spa House to najlepszy na nim numer. Polecam za to Orłowo z drugiego (i ostatniego) EP Krupy.

https://www.youtube.com/watch?v=e3kzTjC ... rt_radio=1
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10366
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 25 cze 2026 22:23

Belmondo — Mordo jak tam zdrowie (2017)

Tytus Szyluk - pozytywny osąd bohatera. W końcu przy jego kawałkach odbyły się pierwsze udane olkoholizacje na Podzamczu. Stanowiły też tło wielu sympatycznych imprez wrocławskich. Postać tragiczna od niekorzystnych pozycji łazienkowych z Rafalalą do posępnych nagrywek na żywo w stanie ćpuńskiej świadomości. Prekursor trapu, luzu bez pretensji i egzaltacji, bycia człowiekiem. A ja odczuwam przyciąganie do ludzi, którzy błądzą, robią coś wbrew i ponoszą tego konsekwencje, po prostu żyją bez udawania. W kontekście podrzucanego utworu to trochę jak niekończąca się pętla skuch życiowych i powrotu na właściwą drogę. Zamysł jest prosty. Traktuję ten kawałek jako wyraźniejszą stronę tego samego medalu co Dzień Dobry. Nie tylko dlatego, że bit jest ten sam, tyle że puszczony na odwrót. Zakładam, że Seba mógł to gdzieś słyszeć, dla Jacka może to już zbyt obca planeta heh Przekaz motywujący, często mnie podnosi na duchu. Specyficzne składanie tekstów wynagradza genialne czucie rytmu, flow, tego nie stracił - co mogliście usłyszeć na Wte i Wewte. Nagrał za dużo dobrych numerów, by przechodzić obok niego obojętnie. Trzymam za niego kciuki cały czas.

Z każdym kolejnym rokiem żywota mego jestem pewien, że hip-hop trzyma mnie bliżej ziemi, zdecydowanie... żebym przypadkiem nie odleciał za daleko w teatr gejów. Czasem się dziwię, jak to mogłem pogodzić, ale wszystko powiedziałyby doświadczenia życia - gdyby je tak spisać w rządku, podkreślić istotne miejsca, specyfikę ludzi napotkanych na drodze. Nie uległem jakiejś totalnej ironii, nie lubię bycia edgy dla samego bycia edgy. W większości przypadków za pierwszym wrażeniem kryje się znacznie więcej znacznie głębszego. Może dlatego Belmondziak czasem budzi uśmiech na twarzy, ale nie będzie dla mnie memem. Pozdrowienia dla tych, którzy mają w głowie olej.

a poza tym to Olkiewicz cytował ten kawałek w jednym z tetryckich programów!

https://www.youtube.com/watch?v=A-pXUdsLSiI
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13846
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 26 cze 2026 08:51

Slick Rick feat. Doug E. Fresh - Sittin' In My Car
(1994)

Z postacią Ricky'ego Waltersa znanego jako Slick Rick (a wcześniej MC Ricky D) mieliscie okazję spotkać się już przy okazji Depeszwizji i Edycji Przerostu Formy Nad Treścią gdzie z braku laku niejako wrzuciłem jego stary przebój La Di Da Di rapowany na beatboxowym podkładzie Doug E. Fresha. Rick to legenda old schoolowego rapu, urodził się w Londynie skąd jego rodzina wyemigrowała do Nowego Yorku gdy on sam miał 11 lat. Jako dziecko stracił prawe oko przez stłuczone szkło co później w latach rapowej kariery sprawiło że stał się szeroko rozpoznawalny poprzez swoją opaskę (nie wspominając o tonie złotych łańcuchów i biżuterii do której ma słabość do tego stopnia że i widywany był nawet w opasce na oko wysadzanej diamentami - możecie zguglować, na pewno wyskoczy Wam choć jedna taka fotka).

Jego rapowa kariera wystartowała w połowie lat 80. za sprawą wspomnianego La Di Da Di umieszczonego na stronie B singla grupy Doug E. Fresh & The Get Fresh Crew, wkrótce potem Rick stał się trzecim raperem w historii który podpisał kontrakt z nowo powstałą wytwórnią Def Jam i pod koniec lat 80. zadebiutował longplayem The Great Adventures of Slick Rick. Jednak poza wspomnianym utworem Ricky nagrał jeszcze jeden inny utwór z Doug E. Freshem w roku 1994 zatytułowany Sittin' In My Car, numer który swego czasu potwornie mi się wkręcił i od tamtej pory wskoczył do mojego kanonu, mojej bestki życia.

Sittin' In My Car opiera się jednak nie tylko na samym beatboxie Doug E. Fresha ale również samplach z utworu Sittin' In The Park autorstwa Billy'ego Stewarta z lat 60., interpoluje on również refren tego utworu delikatnie modyfikując tekst. Oryginał ten (który a co tam - wkleję Wam bonusowo bo to po prostu kawałek cudownego soulu) ma w sobie uroczą i sielską energię takiego beztroskiego niedzielnego popołudnia Ricky modyfikuje po swojemu i nie przejmując się wokalnymi brakami sam śpiewa refren. Dzięki mieszance tych elementów utwór jest niesamowicie GOOFY i chyba tym bardziej zaraźliwy bo sprawia że nawet ja mam ochotę śpiewać nie zważając na to że słoń nadepnął mi na ucho. Tekst utworu sam w sobie nie jest co prawda tak sielski bo opowiada o niewierności, Rick ma dość swojej kobiety i pragnie wymienić ją na inną ale ta druga jakby wcale nie jest lepsza również chętnie skacząc z kwiatka na kwiatek. Puenta generalnie chyba taka że karma wraca heh.

Utwór ten był jednym z singli z trzeciej płyty Ricka ale na singlu i w teledysku do utworu postawiono na remix autorstwa młodego wschodzacego producenta Jermaine'a Dupri - który IMO jest dużo gorszy tak naprawdę i nie ma krztyny uroku oryginału. Mogę za to polecić inny remix który znalazł się na singlu na przyjemnym samplu z Isley Brothers (tak, link w bonusie).

Sittin' In My Car (wrzuta):

https://youtu.be/aG9PdxRs6nU?is=JdFNWHnX9v7ZXQw7

Billy Stewart - Sittin' In The Park (źródło sampla i melodii):

https://youtu.be/-_wXTbxvk24?is=NPJApsQEarB7qTjF

Sittin' In My Car (Lad's Lexus Mix):

https://youtu.be/Kb2zc5vbARU?is=2vVL6henVC8LFpiQ
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18356
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 26 cze 2026 09:07

no-man – Close Your Eyes

Wrzucałem już sporo dubli, a jeden z absolutnie moich topowych zespołów pojawił się u mnie na przestrzeni tylu lat zabawy tylko raz w 22 kolejce, czyli równo 4 lata temu. Pora to nadrobić.
Bardzo lubię album Returning Jesus z 2002r. To chyba mój ulubiony album no-man zaraz po Schoolyard Ghosts. Bardzo klimatyczny kawałek muzyki jak na no-man przystało. W ogóle no-man to najlepsza rzecz, jaką mi Hien sprzedał na tym forum i to na długo przed powstaniem bestek. Nie mogę uwierzyć, że minęło już 15 lat. Szkoda, że od wielu lat Wilson i Bowness już nie nagrywają nie licząc albumu Love You To Bits opartego na zaledwie dwóch utworach. A i od tego minęło już 7 lat. No ale tego co już nagrali nikt mi nie odbierze.
Zazwyczaj najczęściej powracam do muzyki zespołu jesienią, ale akurat Close Your Eyes doskonale nadaje się do posłuchania również letnią porą. Ciepłe letnie popołudnie lub wieczór na łonie natury to myślę doskonałe warunki do posłuchania tego utworu jak i całego albumu.

https://www.youtube.com/watch?v=v_OQXTi ... rt_radio=1
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24709
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 26 cze 2026 11:01

Number Girl – Zegen vs Undercover

Number Girl to japoński zespół, który został oblepiony wieloma łatami jak indie rock, post-hardcore, czy noise rock. Wydaje mi się, że ta ostatnia pasuje do tej muzyki najlepiej. Jest głośno, jest krzykliwie, ale też melodyjnie i momentami dosyć eksperymentalnie. Zespół poznałem w ubiegłym roku, szukając czegoś co mnie wkręci w podobny sposób jak Supercar. Czteroosobowy skład, w tym babeczka na gitarze. Istnieli od 1995 roku do 2002, z małym reunionem między 2019, a 2022 rokiem, który spędzili głównie na koncertowaniu.

Kolejny przykład zespołu z angielską nazwą i (najczęściej) angielskimi tytułami utworów i płyt, ale śpiewającego tylko po japońsku. W zasadzie niewiele więcej mogę napisać poza tym, że ten kawałek mnie niesamowicie kręci odkąd pierwszy raz go usłyszałem. Jest tu wszystko to, co w Number Girl lubię, czyli dobre gitary, melodyjność, odpowiednie dawkowanie czystego noisu i angstowa energia, a do tego ten charakterystyczny, japoński pierwiastek, który sprawia, że nie da się tego pomylić z niczym innym, nawet w warstwie instrumentalnej.

Japończycy nieźle sobie radzą na mundialu, wczoraj nawet wyskoczyło mi wspomnienie na fejsie, jak im publicznie kibicowałem jakimś wpisem 8 lat temu, więc niewiele się zmieniło. Może to nie jest repra, która będzie w stanie podbić świat, ale szanuję ją za upór i dosyć oryginalną grę. W zasadzie, słowo w słowo, mogę napisać to samo o Number Girl.

https://youtu.be/2Mql-Fbt53A?list=RD2Mql-Fbt53A
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn