Best of Forum (Wideoklipy)

Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 19 maja 2023 11:15

No to kurczę fajna i zgrabnie ogarnięta kolejka nam wyszła Panowie, cieszy mnie to niezmiernie.

Czytając Wasze recki/reakcje nie jestem do końca chwilami pewien kto na ile ogarnął historyjkę z mojej wrzuty, czy tylko zgrabnie unikaliście spoilerowania, fajnie że numer się spodobał PRZY OKAZJI (dobra nie oszukujmy się, to było przebiegłe sprzedanie go Wam poprzez tę bestkę ale klip lubię dość mocno bym miał dobry pretekst do tego), w każdym razie Common ma dość dobrej muzyki bym nie był w stanie upchnąć wszystkiego wszędzie chcąc go godnie przedstawić. Numer do bestki utworowej nie wjedzie z tych powodów, dopowiem że kto nie załapał ten niech wie że Commonowi chodziło tak naprawdę nie o laskę a o hip hop który dawniej szczery i prawdziwy ulegał wówczas srogiej komercjalizacji i wpływom gangsta raperów z Kaliforni, podobają mi się też przytyki w stronę hardkorowych raperów z Nowego Jorku w wersach:

"I see niggas slammin' her and taking her to the sewer"

Co było zgrabnym dwuznacznym nawiązaniem do tytułów utworów "Slam" grupy Onyx oraz "Straight Out The Sewer" grupy Das EFX.

Pięknie pyknęliśmy tę rundę, zapraszam do krojenia wrzutek na 10. kolejkę :)


P.S.
Common pisze:It’s about hip-hop music. H.E.R. stands for Hip-Hop in its Essence is Real.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 maja 2023 11:28

W jakim to ciężkim kontraście klasowym stoi z tym jak "hip-hop" personifikował parę lat temu OSTRy w skicie, w którym "hip-hop" dzwoni domofonem i błaga go, żeby go ratował xDDDDD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 19 maja 2023 11:33

Był dziwny Dragon, będzie dziwny dev.

Austra - Habitat
(2014, reż. Matt Lambert)

Była Austra utworowa, oniryczno-sensualna, teraz będzie Austra wideo, oniryczno-sensualno-erotyczna. Tutaj mamy zestaw wszystkich elementów, które są w stanie taką triadę zbudować - Austra będąca lewacko-queerowym bandem o lewacko-queerowym przesłaniu, niepokojący tekst piosenki, niepokojąca muzyka, no i Matt Lambert jako reżyser z mocno queerowym backgroundem i taką też twórczością. Muzykę sobie ocenicie, jak będziecie chcieli, imho to jeden z ich najlepszych numerów, który jest zresztą dość smutny. Nie, żeby klip był wesoły. Mamy setting w postaci jakiegoś smutnego (wyczerpię zaraz kartę z impulsami na to słowo) i chyba trochę zapomnianego przez wszystkich motelu, który mógłby stać zarówno w połowie Route 66 jak i na przedmieściach Łęczycy. Po motelowej piwnico-pralni snuje się Katie Stelmanis w stroju pokojówki, zaś w samych pokojach... w jednym para nieco speszonych nastolatków, w drugim starszy i ewidentnie wystylizowany na poważnego typ, którego odwiedza młody chłopak, w trzecim dwie również starsze kobiety. Nietrudno się domyśleć, gdzie wszystko zmierza - nastolatki najpewniej będą miały za chwilę coś w rodzaju pierwszego razu, typ z wąsem zdaje się mieć thing na młodych chłopaków, dwie panie raczące się brandy i ćmiące szlugi też za chwilę zrzucą odzież wierzchnią. Jednocześnie przekaz wideo nie jest jakoś ekstremalnie ocierający się o seksualność nawet, jeśli zawiera sceny bezpośrednio na to wskazujące. Dla mnie jest to coś innego - ubrana (hehe) w odpowiedni dla reżysera sposób ekspresja potrzeby bliskości, również tej fizycznej przecież, intymnego połączenia z drugą osobą, które niekoniecznie musi mieć odpustowy finał, że tak to ujmę. Najlepiej oddają to ostatnie sceny, kiedy dwie z trzech par po prostu razem tańczą i się jakoś tam wygłupiają. Warto też w ogóle zwrócić uwagę na samą ostatnią scenę, która dostarcza nieco przygnębiającego feelingu, jakoby dla jednej z tych osób (może dla wszystkich tak naprawdę, ale nie wrzuca się dwóch grzybów w barszcz) wszystko było jedynie jakimś wyobrażeniem, tęsknotą za niedostępnym, może nieosiągalnym, trudno powiedzieć. Zresztą, jestem bardzo ciekaw Waszego, PT Forumowicze, odbioru. No, nie jest to lekki klip, jak już wspomniałem, mnie raczej w jakiś sposób dołuje w połączeniu z przesłaniem samej piosenki, ale to był jeszcze czas sprzed Hirudina, więc Austra miała ciekawe rzeczy do zaprezentowania. Rzeknę jedynie, że zasłuchiwałem się w tym mocno jesienią 2014 a i wideo mi wtedy często towarzyszyło, były... dobre okoliczności. Trudno uwierzyć, że to prawie dekada.

https://www.youtube.com/watch?v=3FgXIjWFTks
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 19 maja 2023 11:34

Hien pisze:
19 maja 2023 11:28
W jakim to ciężkim kontraście klasowym stoi z tym jak "hip-hop" personifikował parę lat temu OSTRy w skicie, w którym "hip-hop" dzwoni domofonem i błaga go, żeby go ratował xDDDDD
Sorry za post pod postem, ale ojapierdolę pamiętam to xDDDDDD Zaraz, czy to nie Ty mi Hienie to pokazywałeś przypadkiem? xDDD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 maja 2023 11:41

Pewnie tak xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 19 maja 2023 12:44

Bo mam takie przebitki w głowie xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 19 maja 2023 12:45

Chyba, że to Drzewiecki, chociaż z nim to raczej o nowym Pezecie gadaliście. Równie "udany" album zresztą xD
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 19 maja 2023 17:07

hmm

- W zasadzie nie chodziło nam tu o konkretne osoby... Oczywiście bardziej dowalamy lewej stronie - wiadomo, skąd się wywodzimy, niemniej głównie chodzi o to, żeby w ogóle zwrócić uwagę na to, co się wokół nas dzieje, bo politycy robią sobie z nas jaja, mydlą nam oczy, pojawiają się jakieś afery Rywina, goście ściemniają, że nie mają telefonów komórkowych - po prostu plotą bzdury.
- Politycy są zawsze niewinni, a przypuszczam, że takich spraw Rywina mogłoby być w Polsce kilkadziesiąt. Ten kraj zawsze jest okradany przez półgłówków, którzy pozbawieni czci i wary, nabijają nas w butelkę. Na aferę Rywina żeśmy się nie załapali, bo tekst powstał wcześniej, ale on zawsze będzie aktualny, bo te osoby to, jak ja ich nazywam, bumerangi wyższej rangi - oni zawsze, wcześniej czy później, wrócą.

Püdelsi - Wolność słowa (2003, reż. Paweł Bogocz)

Wybór z gatunku obowiązkowych i kanonicznych. Sam pomysł nie poraża od nadmiaru treści i przekazu, ot prześmiewczy punch w stronę mediów i polityki. Nie ukrywam, że dawniej bałem się tych gwałtownych wjazdów Maleńczuka ucharakteryzowanego na diabła czy ki chui wie co. Tak jak Sido przypomina mi migawki z głębokiego dzieciństwa. Mam w głowie pokój starszego brata u dziadków, postać mojego ojca, który lubił generalnie całą płytę, tj. Wolność słowa właśnie. Nie wiem z jakiego powodu łączę ten klip z rodzinnym zgromadzeniem w tej przestrzeni. Czy to było jakieś wspólne oglądanie, czy to się działo pod pretekstem poważnej rozmowy ze starszym bratem? Niczego racjonalnego w tym nie ma. Wiem na pewno, że ojciec chwalił i proponował do przesłuchania niektóre kawałki. Muzycznie wolę Uważaj na niego, gdzie znowu w teledysku Maleńczuk pojawia się w czerwieni. Wygląda na trochę nagrzanego, ale pasuje klimatem do piosenki. Pod tym względem klip do Wolności słowa sprawdza się równie dobrze. Mam specyficzny stosunek do tego wszystkiego. Dawniej lubiłem drążyć tematy polityczne, więc dzisiaj żaden ze wspomnianych bohaterów nie jest mi obcy. Z drugiej strony takie "obywatelskie" stawianie do porządku w formie muzycznej mnie aż tak nie śmieszy. Z trzeciej jednak mało który kawałek miał tak udane linijki. Część z nich faktycznie przeszła do historii i żyje poza pierwotnym źródłem.

Szczególnie liczę na Adriana M., gdyż pojawia się tutaj jeden z nieoczywistych bohaterów musiałowych opowieści xD

https://www.youtube.com/watch?v=opmHOsk3TdU
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 22 maja 2023 19:18

No dobrze, pora zatem zamykać tą pierwszą dziesiątkę a zrobię to kontynuując vibe z poprzedniej kolejki gdyż albowiem nie byłoby tego numeru zapewne gdyby nie tamten numer Commona...

Erykah Badu - Love Of My Life (An Ode To Hip Hop)
(reż. Erykah Badu/Chris Robinson, 2002 rok)

Numer ten Erykah napisała zresztą we wspołpracy z Commonem, który udziela się gościnnie w kawałku, a utwór powstał na ścieżkę dźwiękową do filmu Brown Sugar. Z tego co teraz wyczytałem film opowiada historię pary przyjaciół których połączyła miłość do hip hopu, zatem podobną tematykę trzyma utwór choć tu Erykah nawiązując do kawałka Commona opisuje jakby swoją relację z tym gatunkiem muzycznym nazywając go swoim przyjacielem i miłością życia. Tym razem nie musimy bawić się w zgadywanki ale możemy cieszyć oko naprawdę jednym z fajniejszych wideoklipów jakie wyszły w tamtej dekadzie, takim który od zawsze przykuwał moje oko zarówno poruszaną tematyką ale i charakteryzacją, choreografią, czy poczuciem humoru pani Badu. Mamy ją tu ukazaną na przestrzeni lat od lat 80. aż do współczesności na różnych etapach rozwoju hip hopu, w klipie towarzyszą jej różne postacie z tej sceny muzycznej - breakdancerzy, raperzy, czasem prawdziwe legendy tej subkultury ale moje rzucanie ksywkami myślę nie ma tu sensu. Ulubione momenty to na pewno fristajlowy przerywnik na klatce schodowej oraz to spowolnienie tempa przy wzmiance o scenie chopped 'n' screwed (podgatunek rapu charakteryzujący się właśnie spowolnionym tempem). Do tego dochodzi zwrota Commona która nadaje całości pozytywny happy end rodem właśnie z komedii romantycznych i mamy przepis na cieplutki obrazek z cyklu "miłość w rytmie rap" :) zdecydowanie preferuję ten numer z klipem, ba, dla niego wracam zawsze, właściwie nie słucham tego z osobna a że oddaje moje zamiłowanie do rapu i zaspokajał zawsze moje zapotrzebowanie na te oldskulowe klimaty to musiał znaleźć się w topce moich ulubionych obrazków.

Zapraszam przed ekrany i życzę miłego odbioru,

Druh Jacek

https://youtu.be/dNk3R23Twgw
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 23 maja 2023 14:35

Gwen Stefani - What you waiting for?
reż. Francis Lawrence (2004)

Wokalistka właśnie zakończyła trasę koncertową ze swoim zespołem No Doubt. Przez swoją wytwórnię płytową oraz inną wokalistkę – Lindę Perry z zespołu 4 non blondes – została niejako namówiona do nagrania pierwszej solowej płyty. Piosenka What you waiting for? traktuje o podjęciu ryzyka, które może doprowadzić wokalistkę do bycia sławną gwiazdą muzyki popularnej. Gwen boi się zaryzykować i rozwinąć skrzydła. Ma szansę osiągnąć sukces, jednak jest to zależne od podjęcia przez nią właściwych kroków. Teraz jest idealny czas, aby rozpocząć karierę solową i tworzenie własnej muzyki. Boi się jednocześnie odnieść porażkę, lecz jeśli nie spróbuje, ciągle będzie trwać tym samym miejscu. O tym traktuje tekst piosenki jak i sam teledysk inspirowany zarówno kulturą japońską jak i filmem Alicja w krainie czarów. Jest efektownie, kolorowo, dynamicznie. Tak jak lubię. Teledysk był bardzo dobrze oceniany przez krytyków i wręcz nazywany przez niektórych filmem krótkometrażowym. Podczas gali MTV Video Music Awards 2005 wideo zdobyło nagrodę za najlepszą scenografię i było nominowane za najlepszy montaż oraz do wielu innych nagród.
Teledysk wyreżyserował Francis Lawrence znany m.in. z filmów Jestem legendą i Igrzyska śmierci.

https://www.youtube.com/watch?v=f5qICl3Fr3w
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 24 maja 2023 11:03

Mansun – Take It Easy Chicken (reż. Walter Stern)

Opis będzie krótki, bo i teledysk jest na swój sposób prosty. To jest pierwsze ever klip Mansun, kręcony profesjonalnie, ale nadal budżetowo, więc trzeba było być kreatywnym. Mam słabość do prostych, klimatycznych teledysków, które dzieją się na nieokreślonej, ograniczonej przestrzeni. „Take It Easy Chicken” ma coś z klimatów „Colours”, ale też „Smells Like Teen Spirit” Nirvany (oczywiście w uproszczonej formie). Zespół gra na dużej, ciemnej sali, oświetlony czerwonym światłem i to jest wszystko. Mając do dyspozycji tak proste środki wizualne, trzeba było kombinować w inny sposób, np. z ciekawymi ujęciami, przejściami, tym co zespół robił. To pierwsze IMO jest punktem sprzedajnym tego klipu, począwszy od wstępu, kiedy pokazany od pasa w dół gitarzysta Dominic Chad, przechadza się, jakby ukrywając za wzmacniaczem, a kończąc na gwałtownych zmianach chiuchów u Drapera. Sami Mansun robią to co generalnie rockowe zespoły robiły w tamtych czasach, snują się i przybierają różne rockowe pozy (ale bez przesady). Perkusista jest praktycznie niewidoczny, bo w tym czasie zespół miał tymczasowego muzyka w składzie. Czerwone światło nadaje całości trochę mroczniejszej i jakby, nie wiem, garażowej atmosfery. I tyle, tam nie dzieje się wiele, ale w taki sposób zostało to przemyślane, nakręcone i zmontowane, że po prostu ocieka klimatem przez duże k. To były jeszcze złote czasy MTV. Lubię wracać do tego teledysku.

https://www.youtube.com/watch?v=HVOzDPkPx8o
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 24 maja 2023 12:00

Mamy to proszę Państwa!

Kolejka 10.:

https://youtube.com/playlist?list=PL9wm ... -1l5TDof6V
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
devotional
Posty: 7377
Rejestracja: 26 lut 2005 18:00
Ulubiony utwór: Master And Servant
Lokalizacja: bezdomny

Post 26 maja 2023 10:29

Wolność Słowa

Zastanawiałem się, czy na jakimś etapie nie wrzucić tego klipu, ale też przyszło mi do głowy, że ktoś może to zrobić pierwszy. Tbh obstawiałbym Mentosa gdyby był częścią tej gry, bądź będzie od następnej kolejki. Jakoś mi to do niego pasuje xD Ale proszę, oto Dragon. Klip znam bardzo dobrze, pamiętam jego premierę, to chyba był w ogóle pierwszy numer Pudelsów, jaki w życiu usłyszałem. Latał po TV ostro, również stacjach krajowych, robił wtedy wrażenie na mnie. No i mocno bawił tekst, którego nie sposób pominąć, choć niby jedyne, co tu recenzujemy, to samo wideo. Za bardzo to ze sobą spięte. Ja już wtedy sporo wiedziałem na temat polityki krajowej, interesowałem się mocno, rodzice też się interesowali więc często leciały jakieś tam Wiadomości, Fakty, Teleekspres, programy publicystyczne blablabla. Poza tym umówmy się, wtedy działo się sporo - środek Afery Rywina, spadające sondaże niezniszczalnego SLD, cyrki na opozycji (w koalicji zresztą też), tekst ładnie nawiązuje do tego i owego, wyciąga też różne zdarzenia z lat wcześniejszych (np. dziwne akcje w wykonaniu posła Janowskiego, blokady Leppera, wielkie reformy rządu Buzka etc), a stylizowany na wydanie dziennika teledysk stanowi do tego doskonałą wizualizację. Maleńczuk generalnie jest mocno demoniczny w wyglądzie, także zrobienie z niego diabła (w zamyśle ZŁE WIADOMOŚCI) właściwie nie wywołuje wielkiego efektu xD Dobra to rzecz jest, lubię ją, fajnie jest wrócić, moim zdaniem jeden z lepszych polskich wideoklipów tak w ogóle, choć niewiele w nim odkrywczych rzeczy (przy okazji, w tym samym czasie jakoś miało premierę video do Bad Day REM, które przecież jedzie z podobnym schematem). Pudelsi umieli w dobre rzeczy, Maleńczuk też. Znów, 20 lat wstecz, ehh. Gdzie jesteś, stara telewizjo xD

Love of My Life (An Ode to Hip Hop)

Murzyn atakuje murzyńsko i w myśl poprzedniej kolejki, zgrywa się to w jakiś sensowny ciąg, tutaj - co ciekawe, ale bardziej przez tekst chyba - bardziej czuję tę metaforę, gdzie miłością (utraconą, zyskaną, no matter) jest właśnie hip hop. Chyba jednak znów więcej miałbym do powiedzenia o samym numerze, niż o teledysku. Mam w ogóle wrażenie, że Murzyn serwuje nam te klipy bo chce po prostu przemycić muzykę, która mu jakoś do bestek nie pasuje xD Mówię tak, gdyż klip to znów trochę zlepek dla mnie randomowych (choć apetycznych wizualnie) ujęć. Najfajniej robi się na koniec, gdzie Erykah staje przy konsolecie, zachowuje się tak, jakby nie do końca wiedziała, co robić, jest trochę beki, potem ląduje w tłumie, ciekawe zagrywki. No i to nawiązanie do poprzedniej jackowej wrzutki, jest jakaś klamra. Sam utwór przyjemny, wideo w sumie też, ale nic wyróżniającego się dla mnie. Czyli jak w poprzednim przypadku. No trudno, jest spoko, mojej uwagi ekstremalnie nie przykuwa ale czasu przed ekranem nie marnuję.

What You Waiting For

Pamiętam, jak swego czasu byłem nieco zszokowany "przemianą" Gwen Stefani z wokalistki zespołu stricte rockowego (chociaż No Doubt znam całe 3 piosenki lol) w wokalistkę pop (i to taniego pop z mojego punktu widzenia), taką wannabe Christinę Aguilerę. Pamiętam i piosenkę, i wideo. Widziałem parę razy i muszę przyznać, jest ono lavish, lush i posh i jeszcze parę innych fancy określeń z angielskiego. Znajdzie się w nim trochę tandetnych - nawet w tamtym już czasie - rozwiązań, vide te CGI łzy, które mnie poskręcały nieco, albo tekst pojawiający się sam na kartce. Nawiązania do Alicji momentami nazbyt oczywiste, ale z drugiej strony klimat kawałka nie wymaga zabawy w subtelności. Dopiero teraz, jak oglądam to w całości bardziej świadomie, że tak to ujmę, widzę bekowość tegoż w nawiązaniu do ostatnich scen. Może tak powinienem od początku. Feeling podobny, jak z Murzynem, tylko muzyka to jeszcze mniej moja bajka. Albo znowu nie mam nostalgicznego paliwa.

Take It Easy Chicken

To pierwszy numer Mansun, do któego widzę jakiekolwiek wideo. W ogóle był czas, kiedy obligatoryjnym dla mnie było, aby obejrzeć teledyski wykonawcy, który zaczął mnie interesować, nawet, jeśli te tyczyły się numerów, jakich nie znałem (np. nie promowały żadnego z singli z akurat tego albumu, który kupiłem lub ściągnąłem). A potem zacząłem mieć to gdzieś, nie wiem, czy to dobrze xD To wideo mi się podoba, w kolejce ustawiam go zaraz za Pudelsami. Jest oszczędnie, minimalistycznie, ale robi to klimat, pasuje do utworu i jego energii. Nawet zagrywki slow motion nie wychodzą krindżowo (w ogóle nabieram wrażenia, że i tutaj nie wszystko jest do końca na poważnie). Fajny zamysł z tym, że nie wszyscy członkowie zespołu są pokazani (abstrahuję nawet od sesyjnego pałkera), przechadzający się w półmroku wioślarze, rzucający się po pustych przestrzeniach Draper, w ogóle te przejścia pod koniec są fajne, łączą się ładnie z użyciem czerwonego światła. Nie wiem, czy to złota era MTV, bo akurat tego na MTV nigdy nie widziałem, ale wierzę na słowo. Dobry klip, reżyser zdecydowanie wiedział, co robić. Chyba poszukam od nich czegoś jeszcze xD
Dialog jest językiem kapitulacji. ~Fronda.pl
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 maja 2023 14:27

Austra – Habitat

Na początku pragnę nadmienić, że utwór jest niesamowicie dobry. Trochę już Austry posłuchałem i podoba mi się ta muzyka w większości przypadków. Lubię ich styl muzyczny i lubię bardzo wokal Katie Stelmanis. A refren jest po prostu piękny. No ale przejdźmy do części wizualnej. A tu też jest bardzo dobrze. Teledysk opowiada krótką historię, w której 3 pary spotykają się w jakimś motelu w celach towarzyskich, że się tak wyrażę. Trzy różne pary w różnych kombinacjach płciowych. Mimo zabarwienia erotycznego teledysk nie ukazuje przesadnie dużo. Nie dochodzi do seksualnych zbliżeń. Reżyser skupia się raczej tak jakby na ukazaniu potrzeby przebywania tych ludzi w swoim towarzystwie, pocałunkach, przytulaniu, poczuciu bliskości z drugą osobą, zabawy, wspólnym tańczeniu. Starszy facet nawet nie zdjął koszuli i krawata. Całość ma dla mnie właśnie taki bardziej refleksyjny wydźwięk, niż erotyczny. Pokazuje, że każdy człowiek bez względu na płeć czy wiek potrzebuje drugiego człowieka. Bo samotność jest do bani. W przerywnikach fajne scenki Katie jako pracowniczki obsługi motelu. No i tę końcową scenkę, o której pisał dev można interpretować na dwa sposoby. Że ten facet to wszystko sobie tylko wyobrażał. Że tylko marzył o byciu z kimś i to nieosiągalne marzenie musi mu wystarczyć, bo nic więcej od życia nie dostanie. Lub też, że po wspólnie spędzonym czasie młody chłopak odjechał pozostawiając starszego człowieka ponownie w samotności i tęsknocie.
Te obrazki są w bardzo fachowy sposób nagrane i zmontowane. Przyjemnie się to ogląda, bo jest klimat. No i lubię teledyski, które opowiadają coś, co nie jest jednoznaczne i można interpretować w różny sposób, rozmyślać nad tym.

Püdelsi - Wolność słowa

Nie lubię Pudelsów i nie lubię Maleńczuka. Zawsze stroniłem od niego zdecydowanie. I przez lata nic się nie zmieniło. Utwór, a dokładniej mówiąc refren, uważam za zwyczajnie obciachowy (kabaretowy, biesiadny?). „Misia bela, misia kasia konfacela” – naprawdę nie szło wymyślić nic lepszego? Jako, że nie lubię polityki i nigdy się nią nie interesowałem to i warstwa liryczna nie robi na mnie wrażenia. Wielu z tych wymienianych tam polityków nawet nie znam. A teledysk? No też nic szczególnego, bo nic się nie dzieje. Cały czas ten sam obrazek Maleńczuka jako redaktora wiadomości (lub diabła), to za mało, żeby chcieć to oglądać więcej niż to konieczne. Żeby chociaż były jakieś przebitki innych scen, nie wiem, nawet wydarzeń ze świata, sejmu, coś jak w prawdziwych wiadomościach, cokolwiek, to by chociaż coś się działo. A tak nuda jakby.

Erykah Badu - Love Of My Life (An Ode To Hip Hop)

Lubię te murzynowe teledyski z Ameryki, bo nie dość, że to zazwyczaj kawał dobrej muzyki, to jeszcze ozdobionej bardzo dobrym obrazem. Podoba mi się ten utwór, podoba mi się głos pani Badu i oczywiście podoba mi się sam clip. Erykah w różnych sytuacjach i zawsze w super stylizacji robi wrażenie. Efektowne tańce na dachy budynku są tym, co lubię w teledyskach. Erykah w cudnym różowym i twarzowym berecie rapująca w korytarzu, to też jeden z moich ulubionych momentów. Potem rapujący Common, który ma naprawdę fascynujący głos. Ciekawy jest moment zwolnienia zarówno muzyki, jak i obrazu (rozmycie). Każdy moment z tych 4,5 minuty jest bardzo dobry. Oglądałem kilka razy z przyjemnością.

Mansun – Take It Easy Chicken

Widzę, że Hien bardzo lubi minimalizm nie tylko w muzyce, ale i w teledyskach. Bo tutaj jest minimalistycznie. Clip nagrany małym nakładem środków. Wystarczyło ciemne pomieszczenie, czerwone światło, członkowie zespołu i wprawny reżyser. Jak ktoś nie zna i nie słucha tego zespołu, to pewnie nie poczuje tego, co czuje Hien – z tego co wiem wielki fan Mansun. To tak samo, jakby ktoś nie słuchający DM zobaczył teledysk do Useless. Pewnie się nie zachwyci w przeciwieństwie do większości fanów DM. Ja się może teledyskiem do utworu Take It Easy Chicken też jakoś przesadnie nie zachwyciłem, bo słyszę ten zespół pierwszy raz w życiu, ale go doceniam. I rozumiem, że fanom może się podobać. Dobre są te dynamiczne ujęcia. Reżyser niewielkimi środkami potrafił wyciągnąć z tego maksimum. Jest dobrze.
Poza tym to całkiem dobry utwór.
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 maja 2023 17:27

Habitat

Dev dostarcza jedną z najlepszych propozycji w bestce klipowej. Taak, pragnienie bliskości i fizycznego kontaktu nie jeden ma pseudonim. Nie są to rzeczy, o których mówi się szczególnie często w przestrzeni publicznej albo inaczej... trochę przymyka się na to oko, spuszcza zasłonę milczenia. O tego typu sytuacjach można powiedzieć tak - wobec bliskich trzeba podkoloryzować rzeczywistość, a prawda okazuje się zbyt wstydliwa. Jest zbyt trudno przyswajalna dla reszty otoczenia ze względu na społeczne gęby i formy doklejone do nas. Z jednej strony młoda parka lekko eksperymentująca w łóżku. Niby wszystko jasne, ale może ostatecznie nie trzeba aż tak kombinować, by sprawić tej drugiej przyjemność? Z drugiej strony starszy mężczyzna. Można założyć, że na status ekonomiczny nie musi narzekać, ale gorzej się wiedzie w kwestiach zmysłowych. Widzę to tak, że sytuacja z twinkiem do towarzystwa faktycznie się wydarzyła, tylko później po wszystkim i tak zostaje sam ze sobą. Później czeka znowu wejście w określone role, które niektóre potrzeby człowieka muszą krępować. Wcale nie musi być seksu, ot co, czułość, spędzenie z kimś czasu na "nieprzystające głupotki". Z trzeciej strony również odrobinę starsze panie. Trochę przywykliśmy do sytuacji, w których dziewczyny w wieku dojrzewania zawierają takie bliższe przyjaźnie. W tym przypadku reakcja społeczna wydaje się bardziej niż oczywista. Zamiast przyjęcia tego takim jakie jest byłby jazgot o sodomii, zboczeniu, czymś, co "nie wypada". Wbrew wszystkiemu przekaz brzmi następująco - czy ktoś chce czy nie, nie da się uciec od pragnień, które tkwią głęboko w człowieku. Nie są to rzeczy wyraźnie przekraczające tabu, ale i tak mogą być problematyczne. Tego typu treści mnie interesują i zastanawiają, dlatego cieszę się z musiałowego wyboru.

Poza trochę przydługim początkiem, który przynajmniej stanowi swoistą zapowiedź właściwego kawałka, wygląda to wszystko bardzo dobrze. Przyjemna dla oka kolorystyka. Oszczędna sceneria wykorzystana bardzo efektywnie. Ci ludzie również dobrze wyglądają. Obyłoby się bez udziału pokojówki. Solidny stempel jakości.

Love Of My Life (An Ode To Hip Hop)

Witamy na kolejnym wykładzie z serii narracji o historii kultury hip-hopowej, prowadzi prof. Jaca. Trochę o tym samym, ale trochę inaczej niż poprzednio. Oszczędne biciory r&b plus wokal Eryki równa się zawsze obecna sensualność w jej muzyce, nawet gdy po prostu mówi o swoim podejściu do abstrakcji w stylu gatunek muzyczny, styl bycia. Trochę mnie zaskoczyło, że to 2002 rok. Montażowo, kolorystycznie sprawia wrażenie starszego, ale jak prof. Jaca podpowiada to w niektórych momentach celowy zabieg. Jest śmiesznie, np. wtedy, gdy Badu wjeżdża z samplerem na rękach. Jest gęsto osadzone w subkulturze, gdy widzimy tańce i fristajlowe (dobre) nawijki. Jest estetycznie, gdy wchodzi segment chopped and screwed (oj ja tu jeszcze wrócę!), a otoczenie sprawia takie wrażenie, że gdyby pobyć tam dłużej, to można przedawkować substancje znajdujące się dookoła. Przyjemne dla oka.

What You Waiting For?

Shodan się lekko rozpisał dla kontekstu, ale dobrze wiemy, że tak naprawdę chodzi o walory, czyli kolejna wizyta w świecie kokieterii i dobrze wyglądających kobiet. To znowu zakopany głęboko w pamięci numer, który zaświecił w głowie przy okazji refrenu. Klipu kompletnie nie pamiętam, więc wrażenie na świeżo. Niby jest tutaj szczątkowa fabuła z poszukiwaniem recepty na brak weny, artystycznego zdecydowania, ale wraz z wjazdem kawałka pojawia się sensualność, żywioł w sali nagraniowej (typu nikt nie patrzy, więc porobię coś fajnego-głupiego), przerysowane stroje, prawie baśniowe sytuacje. Do wcześniej przytaczanego fragmentu fabularnego pasuje tylko gonitwa obydwu kobiet w naturalnym labiryncie (I guess?). Teoretycznie jest tu coś więcej, ale całość ma przede wszystkim wyglądać, robić wrażenie estetyczne na widzu. Może nawet z akcentem kampowym? Nie wiem. Przejście z zegarkiem i tym dziwnym króliczkiem budzi we mnie dalekie skojarzenia z Alicją w Krainie Czarów. Alicja spotyka więc Króliczka Playboya i idą razem w tany.

PS Uroczy fragment ze świnką na rękach!

Take It Easy Chicken

Jest to klip, w którym zespół sobie gra. Mansun przypadło mi do gustu przy okazji innej bestki, więc słuchało się dobrze. Nie wygląda to specjalnie inaczej w porównaniu do innych klipów, w których zespoły sobie grają. Obserwujemy granie w trochę nieoczywistej przestrzeni pośrodku niczego. Proste, ale przyjemne jest potraktowanie wszystkiego czerwonym kolorkiem. Dla urozmaicenia wrażenia po prostu zespołu, który sobie gra, dzieje się sporo cięć montażowych, wiele różnych ujęć, różne jest umiejscowienie zespołu w kadrze. Nie zmienia to faktu, że mnie osobiście trudno jest się skupić od początku do końca na klipach, w których zespół sobie gra. No gra i wygląda to dobrze, ale nie rajcuje na tyle, by obserwować to z taką samą uwagą cały czas. Na raz wystarczy, a potem chętniej wracam po prostu do utworów, które dostały tego typu obrazek.
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 maja 2023 23:22

Dragon pisze:
29 maja 2023 17:27
Shodan się lekko rozpisał dla kontekstu, ale dobrze wiemy, że tak naprawdę chodzi o walory, czyli kolejna wizyta w świecie kokieterii i dobrze wyglądających kobiet.
Czyś Ty Dragon oczadział? Sądzisz, że słucham tych wszystkich pań tylko dla ich urody? Litości. Lubię jak kobieta ładnie śpiewa i jednocześnie jest w jakiś sposób atrakcyjna. Każdy normalny facet to lubi. Ale nie jest to decydujący element. Przynajmniej dla mnie. Przede wszystkim liczy się głos, talent i jakość kompozycji.
Dragon pisze:
29 maja 2023 17:27
Przejście z zegarkiem i tym dziwnym króliczkiem budzi we mnie dalekie skojarzenia z Alicją w Krainie Czarów.
Niezwykłe odkrycie w świetle mojego opisu. :8
Gwen sama przyznawała się do inspiracji Alicją. Co zawarłem w opisie.
Napisz lepiej Robert, czy Ci się teledysk w ogóle podoba, czy nie. Bo szczerze mówiąc wciąż nie wiem. :roll:
Awatar użytkownika
Dragon
Posty: 10300
Rejestracja: 18 lip 2013 12:07
Ulubiony utwór: Sexy Doll
Lokalizacja: woj. wałbrzyskie

Post 29 maja 2023 23:33

shodan pisze:
29 maja 2023 23:22
talent i jakość kompozycji.
no ja tego w teledysku nie jestem w stanie zmierzyć, sorry :8 chyba że kompozycji filmowej, o, może to chociaż
Awatar użytkownika
shodan
Posty: 18313
Rejestracja: 04 lis 2007 14:18
Ulubiony utwór: Halo

Post 29 maja 2023 23:36

Obaj wiemy o co chodzi, więc nie udawaj Greka.
Awatar użytkownika
stripped
Posty: 13774
Rejestracja: 09 wrz 2006 17:01
Ulubiony utwór: hajerlow

Post 31 maja 2023 08:33

Austra - Habitat

Tak jak klipy czasem bywają handicapem lub ciężarem dla utworów tak samo utwory potrafią być nimi dla klipów. Tu trochę tak mam bo ten numer mi się nie spodobał i tym samym mniej miałem ochotę oglądać wideoklip. Nie spodobał mi się ten otwierający go montaż z tym I WANT YOU/I NEED YOU, potem już lepiej kiedy toczy się normalna fabuła klipu. Jak przedmówcy zwrocili uwagę kawałek i klip toczy się wokół potrzeby bliskości drugiej osoby ukazanej w różnych wariantach, z różnych perspektyw. Trochę niesmak sprawiało mi patrzenie na starszego faceta zafascynowego młodym męskim ciałem. Jedyne co dla mnie było na plus to kolory w tym klipie i to jakie były one "mokre", błyszczące, kwestia odpowiednich filtrów charakterystycznych dla czasu powstania klipu myślę. Będę miał pod tym kątem coś podobnego w swoim czasie i będzie to takie zamułkowe i smutne raczej jak to tutaj.

Püdelsi - Wolność słowa

Tu klip doskonale znany z telewizji i choć numeru nie muszę wcale lubić to jakoś klip darzę sentymentem. Myślę że to przez fakt że wspomina czasy sprzed ostatecznego podziału naszego kraju na PO-PiS kiedy ta nasza krajowa polityka - wydaje mi się, mogę po prostu koloryzować wspomnienia teraz - była jednak normalniejsza nieco, jakość debaty publicznej również miała się nieco lepiej. Numer mocno osadzony w czasie więc siłą rzeczy doskonały wehikuł czasu, dziwi mnie swoją drogą jak Wujas mówi że on nie kojarzy większości pojawiających się tu nazwisk ale z kolei u mnie wtedy to były dopiero początki jakiejś społecznej świadomości i minimalnego zainteresowania krajową polityką. Powrót do klipu zaskoczył mnie tym że faktycznie poza Maleńczukiem w studio i przebłyskami z reżyserki czy zza kamery tu naprawdę niewiele się dzieje a pamięć z automatu dopisuje jakoby były tu jednak ujęte jakieś znane twarze polityków i scenki z prawdziwej telewizji. Dziwny to przypadek zatem bo choć klip niewiele wnosi tak nie umiem sobie wyobrazić słuchania kawałka bez tego charakterystycznego, zapadającego mocno w pamięć wideoklipu, sentyment bierze górę. Jest ok.

Gwen Stefani - What You Waiting For?

Kurde raz za razem wujas strzela fajnymi numerami i wrzuca je do klipów, heh. Nie będę jednak zaprzeczał że klip jest dobry i zapadający w pamięć. Zastanawiam się - pamięć zawodzi - czy czasami nie puszczano go w tv w jakiejś skróconej wersji bo jednak to intro jest długawe ale fajne rzecz jasna, uwielbiam moment z zegarem i króliczkiem, cudne wejście w numer. Później mamy festiwal nawiązań do Alicji w Krainie Czarów jak wiadomo, moment ze świnką też fajny to fakt, no i mamy też przedstawienie widzom Harajuku Girls będącymi entourage Gwen Stefani i zarazem jej grupą tancerek z którymi występowała na trasach koncertowych. Końcówka klipu też fajna z wygłupami Gwen, śmiechem dziewczyn i tą recepcjonistką. Fajna zgrabna opowiastka o bloku twórczym zapewne wywołanym tremą przed pójściem solową ścieżką kariery.

Mansun - Take It Easy Chicken

Tu mamy stosunkowo prostą koncepcję klipu a zarazem wyciąga ona 100% z numeru który przedstawia. Fajna sceneria, dobry montaż, baggy ciuchy i indie rock (od razu wiadomo że jesteśmy na Wyspach w latach 90.). Tu za bardzo nie ma co filozofować nad tym, to się po prostu świetnie ogląda i świetnie słucha bo to jest zgrabnie spięte w całość. Dobrze że jest taka bestka i można tylnymi drzwiami przemycić czasem jakiś numer kiedy jest okraszony odpowiednim obrazkiem. Najlepsza wrzutka klipowa Hiena myślę, wisienka na torcie, chylę copkę.
"Murzyn wielkim wezyrem był i jest" - munlup
Awatar użytkownika
Hien
Posty: 24613
Rejestracja: 14 maja 2006 22:37
Lokalizacja: Sam's Town

Post 01 cze 2023 11:09

Austra - Habitat

Dev miał względnie dobry run, ale niestety zalicza tu wpadkę. Za każdym razem ledwo dawałem radę dotrzymać do końca, ostatecznie się poddałem. Cringowy klip, który najlepiej służy chyba dzieciakom, które chcą zobaczyć ‘jakieś’ porno, ale boją się, że zostawią w historii ślady po xhmasterze. Samo intro już załamuje, ale potem nie jest lepiej. Mało interesujące i oryginalne historie pisane dla ludzi, którym za dużo w życiu brakuje. Jeżeli to jest lewacki manifest to taki po linii najmniejszego oporu (no sorry, lewaków stać jednak na więcej niż takie kliszowe teledyski), niestety pomysł jest tani, jak piwo Lodwar. Wykonanie lepsze, widać że ktoś ma fach w łapie, ale niestety strona wizualna nie potrafi tego wszystkiego uratować w moich oczach. Najfajniejsza jest jeszcze sama końcówka, ale to jest trochę za mało. Jeżeli szukać jakiegoś sukcesu tutaj, to w tym, że nie omawiamy tu muzyki, bo wtedy musiałbym już kompletnie spuścić zasłonę milczenia. NO BONUS.

Püdelsi - Wolność słowa

No i mamy raptowny wzrost jakości dzięki propozycji Smoka. Kawałek pamiętam jak przez mgłę z tamtych czasów, wtedy mi się nie podobał, ale teledysk kojarzyłem, bo leciał często i generalnie trudno go zjechać. Zawsze lubiłem polskie programy telewizyjne satyryzujące świat polityki, np. „Polskie Zoo”, a ten teledysk Pudelsów ma właśnie taki vibe. Maleńczuk ma prezencję i wypada tu znakomicie. Kiedyś gościa nie lubiłem, ale mój stosunek do niego zmienił się przez lata na neutralny, aż po umiarkowaną sympatię. Facet jest dosyć samoświadomy i kiedy się to zauważy, to łatwiej kupić te jego stunty. Te przebitki z diabłem są kapitalne. „Wolności Słowa” przydałby się jakiś revamp na 20lecie, zarówno liryczny, jak i klipowy. Oglądałbym.

Erykah Badu - Love Of My Life (An Ode To Hip Hop)

Wydawało mi się, że nie przepadam za Eryką Badums, ale potem zdałem sobie sprawę, że myślę o kimś zupełnie innym i mi się zwyczajnie pojebaIo (nie pytajcie o to z kim mi się pomyliło, nie mam wystarczająco dystansu do siebie, żeby się przyznać). No i bingo xD Ten klip, razem z Wuja BEP i następną Gwen, tworzy piękny slideshow lat 00wych, do których mój sentyment rośnie z każdym rokiem. Zwróćcie uwagę na te efekty nałożone na wykonawców (to takie wybłyszczenie, rozświetlenie), teraz dopiero widzę jaki to było typowo 00sowy zabieg. Strasznie to łechta moją nostalgię. Wstawka z Commona (z Commonem) jest doskonała. Absolutnie fenomenalny, pomysłowy, rewelacyjnie zmontowany klip, a Eryka to piękna i zabawna kobieta. Zdecydowanie najlepsza propozycja tej kolejki. FULL BONUS.

Gwen Stefani - What you waiting for?

Wuja musiał dużo czasu przesiedzieć przed telewizorem w latach 00wych, bo się mocno rozchulał w temacie. Nie znam ani piosenki, ani tego klipu, więc widać siedziałem mniej przed tv (bo przed kompem, lol). Lubię No Doubt i lubię Gwen Stefani, to jest taka luźna sympatia, bo zespołu znam tylko hity, a solo Gwen nie wiem, czy w ogóle coś znam. No, teraz już znam, dzięki Shodanowi. Pomysł jest fajny i realizacja też mi się podoba. Widać gruby kontrast między jednym światem, a drugim. Najbardziej podobają mi się sceny ze studia, kiedy Gwen jest już w transie. Świnka jest urocza, uwielbiam swinie. Piesek zresztą też, flamingi też, chcecie mnie kupić to wrzucajcie klipy ze zwierzętami. Mam tylko nadzieję, że ich tam nie zamęczono. W klipie non stop coś innego się dzieje, scena za sceną przebija poprzednią, Gwen daje z siebie wszystko (widać, że to była dłuuuuga sesja zdjęciowa). Wuja wrzuca tutaj rzeczy, o które kiedyś bym go zupełnie nie podejrzewał. I to są zacne rzeczy.
"Idę spać bo nienawidzę ludzi" - Murzyn